Miłość i Rodzina

Co jest przyczyną depresji poporodowej?

Dodane przez w 12:08 w Miłość i Rodzina, Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Profilaktyka, Relacje, Umysł | 0 komentarzy

Co jest przyczyną depresji poporodowej?

Moja żona miała depresje poporodową zaraz po urodzeniu naszego pierwszego dziecka. Po trzech miesiącach wyzdrowiała i teraz chce kolejnego dziecka, ale ja jestem bardzo zaniepokojony. Co waszym zdaniem powinienem zrobić?  Depresja poporodowa może różnić się zdecydowanie pod względem intensywności u różnych kobiet. Niektóre z nich cierpią na ekstremalną poporodową psychozę, w której proces myślowy może zostać całkowicie zaburzony. Rzeczywistość może wydawać się utracona, a głosy wywoływane halucynacjami mogą spowodować paranoję, oraz zachowania podobne do schizofrenii. Takie przypadki zdarzają się na całym świecie, wśród kobiet ze wszystkich środowisk kulturowych. Depresja, która jest najczęstszym objawem, niesie za sobą poważne konsekwencje dotykając zarówno matkę jak i jej dziecko. W najpoważniejszych przypadkach, złe zdiagnozowanie, oraz leczenie takiego stanu może skutkować nawet śmiercią. Niemowlęta takich matek często są zaniedbywane, co może skutkować opóźnieniem w rozwoju, niedożywieniem, oraz powolnym wzrostem. Największe ryzyko jest w tedy, gdy nie zostanie rozpoznana depresja poporodowa. Matka zmaga się w tedy, aż osiągnie punkt przełomowy, który może spowodować wyrządzenie krzywdy sobie lub dziecku. Nie jest łatwo przewidzieć, kto zazna depresji poporodowej. Czynniki, które wydają się mieć predykcyjną wartość to przebyta depresja (w tym także poporodowa), brak wsparcia społecznego, a także nowy status imigracyjny. Choć te czynniki mogą zwiększać ryzyko, to jednak ich brak nie może zagwarantować bezpiecznego okresu poporodowego. Uznaje się, że to właśnie zmiany hormonalne towarzyszące okresowi poporodowemu, są najprawdopodobniej odpowiedzialne za wywoływanie zdarzeń. Wszystkie czynniki takie jak utrata łożyska, wraz z jego ogromnymi pokładami hormonów, wzrastający poziom prolaktyny, oraz relatywnie nieaktywne jajniki, prowadzą do poważnych hormonalnych zaburzeń. Kobiety, które doświadczyły również wielkiego stresu w latach przed porodem, zostały kiedyś wykorzystane, lub były izolowane od społeczeństwa, znajdują się w grupie wysokiego ryzyka doświadczenia depresji poporodowej. Najnowsze badania opublikowane w „Canadian Medical Association Journal” odkryły, że występowanie depresji poporodowej w Kanadzie jest rzadsze, niż to zarejestrowane w rozwiniętych krajach. Naukowcy zanotowali 7,4% przypadków kobiet, u których wystąpiła depresja, natomiast w innych krajach było to około 13%. Co ciekawe, to badanie sugeruje również, że kobiety pochodzące ze wsi, mogą doświadczać mniejszej depresji, niż te które pochodzą z miast, ale najważniejsze jest to, że wsparcie, świadomość i szybka interwencja zmniejsza ryzyko pojawienia się takiej depresji. Z racji występowania wielu indywidualnych czynników, które są związane z każdą taką sytuacją, zalecamy abyście skonsultowali się ze swoim ginekologiem, oraz psychologiem w sprawie chęci ponownego zajścia w ciążę Twojej żony. Kolejne zajścia w ciążę, często są mniej problematyczne niż te pierwsze, ponieważ następna adaptacja przychodzi zdecydowanie łatwiej. Depresja poporodowa może znów się pojawić, jednak nie jest to pewne. Świadomość potencjalnych komplikacji, może zapewnić lepsze wsparcie, pomoże zastosować lepsze procedury, oraz szybsze rozpoznanie problemu. Z drugiej strony jednak matka będzie miała teraz dwójkę dzieci którymi będzie musiała się zajmować, co może czasami wydawać się przytłaczające. Depresja poporodowa w większości przypadków ogranicza się jedynie do określonego czasu. Po medycznej konsultacji, Ty i Twoja żona będziecie w stanie podjąć wspólną decyzję z większą pewnością i planem awaryjnym, jak sobie poradzić z tą sytuacją, gdy będzie to potrzebne. Artykuł Petera N. Landlessa i Allana R. Hanysidesa Tłumaczenie: Adam Kurz zdjęcie: <a href=’https://www.freepik.com/free-photo/holding-hands_1193958.htm’>Designed by...

czytaj więcej

Mężczyzna po czterdziestce

Dodane przez w 12:57 w Miłość i Rodzina, Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Relacje | 0 komentarzy

Mężczyzna po czterdziestce

Czy to normalne, aby żonaty mężczyzna czerpał z zasobów piękna i energii obcej kobiety, która w dodatku jest znacznie młodsza od niego? Tak się często dzieje. W XVIII-wiecznym spichlerzu otoczonym przez jeszcze starszy młyn, zamek i mury obronne mieści się nastrojowa herbaciarnia uznawana za najbardziej europejskie miejsce w mieście. Poszedłem tam, aby spotkać się z dawno niewidzianym kolegą. Do 17.00 zostało jeszcze kilka minut, więc czekałem na zewnątrz, ciesząc się wiosennym powietrzem. Obok stała młoda, elegancka brunetka o długich ciemnych włosach, która też na kogoś czekała. Spoglądaliśmy na siebie kątem oka. W końcu zaczęliśmy się do siebie uśmiechać i rozmawiać. Miałem wrażenie, jakbyśmy znali się od zawsze, a teraz dopiero spotkali. Mój kolega wkrótce przyszedł. Adorator brunetki niestety nie. Zniesmaczeni tym haniebnym czynem zaprosiliśmy ją do naszego stolika. Zgodziła się. Razem spędziliśmy kilka przyjemnych godzin, śmiejąc się i opowiadając historie. Tematów nam nie brakowało. Poczułem się bardzo ożywiony tym spotkaniem. Patrycja miała 25 lat i była studentką wychowania fizycznego. Była piękną, radosną dziewczyną, z której tryskał optymizm i entuzjazm. Była bardzo zdyscyplinowana i pracowita. Każdego dnia biegała10 kilometrów. Robiła także drugi kierunek studiów. Dzisiaj ma już trzy i pracuje jako nauczycielka. Mimo że jest wyjątkowo atrakcyjna, mężczyźni boją się do niej zbliżyć. Prawdopodobnie jest dla nich zbyt silna i ambitna. Ja uwielbiam takie kobiety. Moja żona jest właśnie taka. Co jakiś czas chodziliśmy razem do kawiarni. Odwiedzałem ją w akademiku, a potem chodziliśmy na spacery. Moja żona wiedziała o tym, ale spotykałem się z tak wieloma ludźmi, że te spotkania ginęły w gęstym grafiku mojej aktywności towarzyskiej. Spoglądając na twarz Patrycji, fascynował mnie fakt, że żonaty mężczyzna może przyjaźnić się z tak piękną kobietą i być wolny od pożądliwych myśli i zdrady. Czułem, że odkryłem nowy wymiar przyjaźni międzyludzkiej, przyjaźni czterdziestoletniego mężczyzny z prawie o połowę młodszą atrakcyjną kobietą. Nie wiedziałem, że tego typu przyjaźnie zostały już dawno temu poznane i zdefiniowane. Jako zawodowy fotograf od zawsze polowałem na ciekawe tematy i wyjątkowe ujęcia, których głód pozostaje ciągle niezaspokojony. Wraz z pojawieniem się Patrycji dostrzegłem okazję na wzbogacenie mojego fotograficznego portfolio i faktycznie dziewczyna wkrótce znacznie je ubogaciła. Była chętna i gotowa do współpracy artystycznej jak nikt inny dotąd. Zawsze miała czas, uśmiech na twarzy i piękne białe zęby. Na tym etapie była to fajna i uczciwa zabawa, z której obie strony były zadowolone. Ona zyskała fajną pamiątkę swojej urody z okresu studiów, ja zaś najlepsze fotografie w moich zbiorach, które bardzo podobały się zarówno jej koleżankom, jak i moim kolegom. Pewnego dnia zapaliła mi się lampka w głowie. Dotarło do mnie, że chodzę po krawędzi. Zrozumiałem, że to w taki właśnie sposób pojawiają się niewidzialne nici uzależniające mężczyznę i kobietę od siebie, a co najgorsze mogą pojawić się one także pomiędzy ludźmi, u których pojawiać się nie powinny. Potem ktoś nazwałby to wielką miłością, podczas gdy żona i dzieci wcale by tego tak nie określiły i długo opłakiwałyby tragedię utraty zaufania do człowieka, który był kiedyś mężem i ojcem, a okazał się jedynie konikiem polnym skaczącym po łące, nieodpowiedzialnym za własne słowa i czyny. W ten sposób o kilka miesięcy przedłużyłem sobie młodość i artystyczną biografię, ale ostatecznie postanowiłem być dorosły i odpowiedzialny. W dalszym ciągu spotykam się z Patrycją, lecz teraz zawsze w większym gronie, z żoną, dziećmi, przyjaciółmi. W dalszym ciągu jest fajnie. Tym razem jednak na bezpiecznych i przejrzystych zasadach. Patrycja w dalszym ciągu...

czytaj więcej

Nawyk bycia szczęśliwym

Dodane przez w 11:49 w Duchowość Profilaktyka, Miłość i Rodzina, Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Profilaktyka, Relacje, Różne, Styl Życia | 0 komentarzy

Nawyk bycia szczęśliwym

„Wesołe serce jest najlepszym lekarstwem, lecz przygnębiony duch wysusza ciało” (Prz 17,22). Szczęście jest ulotnym motylem. Jeśli sami za nim gonimy, umyka nam i stale pozostaje poza naszym zasięgiem. Jednak jeśli siedzimy spokojnie, zadowoleni z tego, co mamy, szczęście może niepostrzeżenie usiąść nam na ramieniu. Być może właśnie dlatego tylko od dziesięciu do piętnastu procent Amerykanów uważa się za naprawdę szczęśliwych. Jak powiedział John Powell (autor Happiness Is an Inside Job), szczęście „nie jest jak wrzucenie wielu monet do automatu ze szczęściem, by otrzymać batonik szczęścia”. Szczęście — powiada — to sprawa wewnętrznej pracy. Im bardziej jesteśmy przekonani, że źródłem naszego szczęścia będą rzeczy zewnętrzne albo inni ludzie, w tym większym stopniu nasze marzenie o szczęściu jest skazane na rozwianie się. Smutnym faktem jest to, że niemal połowa wszystkich małżeństw kończy się rozwodem, a w przypadku powtórnie zawieranych małżeństw odsetek rozwodów wynosi aż sześćdziesiąt pięć procent! Rozczarowanie wydaje się nieuchronne, gdy oczekujemy, że ktoś (współmałżonek czy przyjaciel) albo coś (sława, bogactwo) uczyni nas szczęśliwymi. Jednak wszyscy jesteśmy zdolni do wyrobienia w sobie nawyku bycia szczęśliwymi, bez względu na to, w jak przygnębiającym świecie żyjemy. Kiedy oglądamy telewizję i widzimy, co się dzieje wokół nas — głód, choroby, przemoc w rodzinie, narkomania, zepsucie wśród młodzieży, przestępczość, zbrodnie, wojny — nie dziwi nas fakt, że Światowa Organizacja Zdrowia uznała depresję za najbardziej rozpowszechnioną chorobę na świecie. Codziennie jedna trzecia wszystkich Amerykanów budzi się w nastroju depresyjnym. Jednak ty nie musisz tego doświadczać! Czy jesteś zadowolony ze swojej pracy? Jest to chyba jedno z najważniejszych pytań, jakie ktoś może postawić w odniesieniu do długości życia. Jeśli nie jesteś zadowolony ze swojej pracy, powinieneś albo znaleźć szczęście w tym, co robisz, albo zmienić pracę. Czy jesteś szczęśliwy w domu? Zaproś tam Chrystusa! Czy jesteś szczęśliwy sam ze sobą? Dlaczego nie miałbyś lubić siebie, skoro Bóg tak bardzo cię kocha? Życzymy Ci szczęścia, nie tylko dzisiaj czy do końca stycznia, ale w ciągu całego roku, a potem przez wszystkie kolejne lata, aż do końca świata… opr. źródło:siegnijpozdrowie.org zdjęcie:<a href=’https://www.freepik.com/free-photo/funny-girl-celebrating-a-victory_919623.htm’>Designed by...

czytaj więcej

Sen to podstawa zdrowia dziecka

Dodane przez w 12:11 w Miłość i Rodzina, Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Zdrowe Dziecko | 0 komentarzy

Sen to podstawa zdrowia dziecka

Sen podstawa zdrowia Spokojny i wystarczająco długi sen jest dla dziecka bardzo ważny. Ma wpływ na wiele skomplikowanych procesów zachodzących w organizmie. Na przykład, jeśli dziecko ma problem ze snem, nie śpi wystarczająco długo, spada jego odporność, co z kolei prowadzi co częstszych infekcji i innych chorób. Sen ma również wpływ na neuroprzekaźniki, czyli substancje, dzięki którym komórki nerwowe mogą się ze sobą „dogadać”. Należą do nich m.in.  serotonina (odpowiedzialna za nastrój), noradrenalina (odpowiedzialna za siłę i energię) i dopamina (odpowiedzialna za odczuwanie radości i sprawność ruchową) oraz acetylocholina (odpowiedzialna za pamięć). Każdy z nich musi być wydzielany w odpowiednim momencie i w odpowiedniej ilości. Muszą ze sobą współgrać niczym muzycy w orkiestrze symfonicznej a dobry, spokojny sen pozwala im się zestroić. Właśnie dlatego, niewyspane dziecko (dorosły zresztą też) ma zły nastrój, jest marudne, nerwowe, chimeryczne i brakuje mu siły na zabawę i naukę. Co może odebrać naszemu dziecku zdrowy, spokojny sen? Czy jako rodzice możemy ułatwić dziecku zasypianie? Oglądanie telewizji/komputera przed snem Badania przeprowadzone w Nowej Zelandii opublikowane przez „Pediatrics” pokazują, że rytuał oglądania telewizji przed snem może utrudniać dziecku zaśnięcie! Wykazują one, że im więcej dzieci ogląda telewizję wieczorem, tym krócej śpią. W badaniu wzięło udział ponad 2000 dzieci i młodzieży. Obserwowano uczestników w trakcie 90 minut przed snem. Naukowcy następnie badali korelacje z długością czasu poświęconego na zasypianie. Wszystkie dzieci w próbie przez pewien czas (poprzedzający zasypianie) oglądały telewizję. Okazało się, iż te dzieci, które dłużej oglądały telewizję miały większe problemy z zaśnięciem. Wyniki innych badań (przeprowadzone przez Seattle Children’s Institute ) pokazują, że oglądanie programów telewizyjnych wszelkiego rodzaju po godzinie dziewiętnastej (u dzieci w wieku 3-5 lat) może spowodować problemy z zasypianiem, koszmary lub poczucie zmęczenia po obudzeniu. Co więcej, zauważono, że u dzieci śpiących w pokojach, w których znajduje się odbiornik telewizyjny, czas snu skraca się średnio o pół godziny na dobę. Za dużo obrazów, dźwięków, kolorów, światła Dzieci permanentnie narażone są na nadmiar bodźców, przed którymi nie mogą się ochronić. Dość szybko opanowują umiejętność korzystania z komputera czy TV, ale nie są przystosowane do nadmiaru bodźców, które są z nich emitowane. Bo przecież wielu dorosłych, którzy są przeładowani informacjami, obrazami, dźwiękami, cierpi przez to na bezsenność. Dzieci też to może dotykać? To wszystko powoduje, że mały człowiek nie do końca jest sobą. Dziecko nie potrafi odróżnić prawdy od fikcji, świata realnego od wirtualnego. Do psychologa zgłaszają się rodzice z dziećmi, które boją się same zasypiać, pozostania na chwilę w pokoju i mimo odpowiedniego wieku – rozstania z mamą. Z wywiadu wynika, że dzieci te oglądają filmy dla nich nieodpowiednie. Z powodu pernamentnego niewyspania i zmęczenia dzieci nie uczą się koncentracji i są rozdrażnione. Wtedy łatwo im przykleić łatkę dziecka nadpobudliwego. Nie mają okazji do stawianie sobie celów i ich realizowania, hartowania się, kiedy odnoszą zwycięstwa lub ponoszą porażki. Niebieskie światło nie pozwala spać Okazuje się, że często problemy ze snem u dzieci (dorosłych też!) mają prostą przyczynę: niebieskie światło ekranów urządzeń, z których korzystamy na co dzień. A raczej co noc. Dlatego zaleca się odstawianie ich na trzy godziny przed snem. Jeśli więc dziecko wieczorem wystawione jest na działanie światła niebieskiego (typowego dla światła dziennego), zwiększa się aktywność mózgu i blokuje się wydzielanie przez organizm melatoniny. Ja z dzieciństwa pamiętam zasadę: „spać po dobranocce”. Dzisiaj już ona wyszła z mody? Beata Śleszyńska...

czytaj więcej

Więzi i ich znaczenie w relacjach międzyludzkich

Dodane przez w 12:30 w Miłość i Rodzina, Najnowsze Artykuły, Polecane Filmy, Relacje, Zdrowa Rodzina | 0 komentarzy

Więzi i ich znaczenie w relacjach międzyludzkich

Nagranie wykładu dr. Torbena Berglanda pt.: „Więzi i ich znaczenie w relacjach międzyludzkich„, który odbył się w czerwcu 2017 roku w Poznaniu w ramach działalności Stowarzyszenia Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie. Wykład dotyczył teorii przywiązania, której twórcą jest brytyjski lekarz John Bowlby. Zakłada ona, że ludzie są biologicznie uwarunkowani do tworzenia więzi z innymi ludźmi. Opisuje dynamikę związków międzyludzkich oraz to, w jaki sposób przekonania danej osoby wpływają na sposób, w jaki buduje ona związki z innymi. Może wyjaśnić nieświadome przyczyny aktualnych problemów życiowych czy zdrowotnych. Opisano różne modele przywiązania (nerwowy, lękowy, unikający, oparty na poczuciu bezpieczeństwa) w zależności od tego, jak dana osoba postrzega siebie i innych. Podczas wykładu prelegent mówi m.in. jak zmienić niepewny styl przywiązania w styl oparty na poczuciu bezpieczeństwa. Podpowiada, jak radzić sobie z traumatycznymi doświadczeniami wczesnego dzieciństwa, brakiem wsparcia i pomocy w przeżywaniu emocji. Doradza, jak pogłębić bliskość w związku dwojga ludzi, zwłaszcza wówczas, gdy ich drogi zaczynają się rozchodzić. Dr Torben Bergland – lekarz psychiatra i psychoterapeuta. Jego holistyczne podejście do życia ma na celu poprawę jakości życia codziennego, w tym naszego poziomu...

czytaj więcej

16 sposobów na zachowanie pokoju w rodzinie

Dodane przez w 21:25 w Miłość i Rodzina, Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Relacje, Zdrowa Rodzina | 0 komentarzy

16 sposobów na zachowanie pokoju w rodzinie

W każdym związku od czasu do czasu występują konflikty, choćby ze względu na ilość czasu, który wspólnie spędzamy pod jednym dachem. Kiedy ludzie grzeszni — czyli my wszyscy — przebywają stale tak blisko siebie, wręcz się o siebie ocierając, to czasami prowadzi to do konfliktów. Ale ważne jest to, aby to tarcie się nie nasilało i nie zniszczyło wzajemnych relacji. Przyjrzyjmy się rodzinie jako Bożemu narzędziu do „cyzelowania” nas. Choć brzmi to może szorstko, to jednak prowadzi ku dobremu. Bóg posługuje się naszymi rodzinami, aby pomóc nam wzrastać i dojrzewać na Jego podobieństwo. To takie obrabianie nas, szlifowanie, którego efektem może być piękna perła. Dom jest idealnym miejscem do wprowadzenia w nasze życie biblijnych zasad. A jedna z najważniejszych dla naszego życia rodzinnego zasad mówi o potrzebie rozjemcy, kogoś, kto zaprowadza pokój. W dalszej części artykułu podzielę się 16 sposobami na bycie rozjemcą rodzinnym. Kontroluj swoje serce. Konflikt zawsze zaczyna się w twoim sercu. Wybory, których dokonujemy, myśli i słowa pochodzą z serca. Pewien mądry człowiek powiedział: „Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia”1. Regularna kontrola serca pomoże nawiązać i utrzymać spokój w rodzinie. Unikaj obwiniania. Gdy zaczyna się wskazywanie palcami innych, atmosfera staje się gorąca. Adam zapoczątkował tę grę w obwinianie, a Ewa ją jeszcze udoskonaliła2, ale to nie znaczy, że trzeba w to grać nadal. Aby zachować pokój, należy brać odpowiedzialność za swoje czyny, i to bez wymówek. A jeśli inni też się źle zachowali, pozwól im, żeby nauczyli się postępować tak samo. Nie donoś na innych, chyba że jest to potencjalnie niebezpieczna sytuacja. Wskazywanie palcami winnego nigdy nie przynosiło rodzinom spokoju. Zaoferuj przebaczenie. Konflikt może zostać szybko rozwiązany, jeśli od razu i szczerze zaoferujesz przebaczenie. Szybkie „przepraszam”, rzucone w przelocie, nie zabrzmi prawdziwie. Powiedz, dlaczego jest ci przykro, i że nie chcesz popsuć relacji. Prawdziwy zwolennik pokoju jest gotów przebaczać, tak jak w Chrystusie Bóg przebaczył nam3. Nie obrażaj się. Duży konflikt w rodzinie jest wynikiem obrażania się na siebie za to, co ktoś zrobił tobie lub ty zrobiłeś komuś. Ustal na początku każdego dnia, że ​​nie będziesz się obrażać. Nie odnoś wszystkiego tak osobiście, do siebie, to będzie mniej konfliktów i więcej spokoju w domu. Okazuj wielkoduszność. Spójrzmy prawdzie w oczy — każdy ma złe dni, a wiele kobiet miewa jeszcze zespół napięcia przedmiesiączkowego. Czasem drobny akt wielkoduszności, życzliwości może bardzo pomóc w zachowaniu spokoju. Złota zasada z Ewangelii Łukasza brzmi: „A jak chcecie, aby ludzie wam czynili, czyńcie im tak samo i wy”4. Jeśli chcesz doświadczać wielkoduszności, okazuj ją innym. Szanuj siebie. Każdy członek rodziny zasługuje na traktowanie go z szacunkiem. Brak szacunku najczęściej można dostrzec w wypowiadanych słowach i spojrzeniach, ale również okazujemy go, na przykład pozwalając, aby rzeczy osobiste walały się po całym domu lub zjadając kanapkę, którą twój współmałżonek przygotował sobie do zabrania do pracy. Od kogoś, komu zależy na pokoju, oczekuje się okazywania innym szacunku zawsze i we wszystkich obszarach życia. Dziękuj. Okazywanie wdzięczności, chociaż może wydawać się dziwnym sposobem na zachowanie pokoju w rodzinie, jest jednak kluczowe. Wdzięczność lub jego brak wpływa na rezultat naszych negocjacji w konfliktach i kryzysach rodzinnych. Bez względu na to, co się dzieje, zawsze istnieje jakiś powód do okazania wdzięczności. Kontroluj swój głos. Podniesione głosy, sarkazm i krytycyzm tylko rozniecają płomień konfliktu. Wiele razy w rodzinie eskaluje się konflikt nie z powodu tego, co ktoś powiedział,...

czytaj więcej

Dieta wegańska bezpieczna dla dzieci

Dodane przez w 16:16 w Miłość i Rodzina, Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Zdrowe Dziecko | 1 komentarz

Dieta wegańska bezpieczna dla dzieci

Dieta wegańska jest bezpieczna na każdym etapie rozwoju człowieka — orzekli specjaliści z Amerykańskiej Akademii Żywienia i Dietetyki. Ci sami specjaliści o diecie — szerzej — wegetariańskiej orzekli, że jest nie tylko zdrowa, ale również może stanowić narzędzie do prewencyjnej walki z chorobami cywilizacyjnymi takimi jak: nadciśnienie, otyłość, cukrzyca typu drugiego czy choroba niedokrwienna serca. Zdaniem amerykańskich specjalistów myślenie, że człowiek nie może obejść się bez mięsa, to stereotyp, a dieta wegańska jest odpowiednia dla człowieka na każdym etapie życia. Dieta taka musi być jednak dobrze zbilansowana, tak by niczego w niej nie zabrakło. Kluczowe składniki to witamina B12, żelazo, cynk, wapń i kwasy omega-3, które należy dostarczyć organizmowi w odpowiednich ilościach. Tylko witamina B12 znajduje się jedynie w produktach pochodzenia zwierzęcego i dlatego wskazane jest ją suplementować. Instytut Żywności i Żywienia w Polsce również uznał dietę bezmięsną za bezpieczną. Obecnie w naszym kraju na diecie wegetariańskiej jest przynajmniej 1 mln mieszkańców. Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem! (…) I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre. I nastał wieczór, i nastał poranek — dzień szósty — 1. Oprac. J.T. 1 Rdz...

czytaj więcej

Jak wychować szczęśliwe dziecko?

Dodane przez w 19:32 w Miłość i Rodzina, Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Zdrowa Rodzina, Zdrowe Dziecko | 0 komentarzy

Jak wychować szczęśliwe dziecko?

Pytanie o to, jak wychować szczęśliwe dziecko, jest tak naprawdę pytaniem o to – jak wychować szczęśliwego człowieka. Warto zadbać o to, by zapewnić dziecku dzieciństwo pełne miłości, akceptacji, poczucia bezpieczeństwa, radości z odkrywania świata. Atmosfera, jaka panuje w domu rodzinnym i postawa rodziców jest tu ogromnie ważna.  Okaż swojemu dziecku trwałą, nieustającą miłość Trwałe, głębokie szczęście dziecka w wielkim stopniu zakorzenione jest w silnym poczuciu bezpieczeństwa i własnej wartości. To poczucie własnej wartości rodzic może rozwijać w dziecku poprzez stałe okazywanie miłości i opieki. Dzieci, które nie mają tego stałego poczucia bliskości i miłości, borykają się z lękami, brakiem poczucia bezpieczeństwa, bardzo często występuje u nich tzw. uczucie nudy i brak wiary w siebie. Żadne dziecko nie będzie miało szczęśliwego dzieciństwa bez poczucia, że jest bezwarunkowo kochane. Nawet, jeśli rodzicowi zdarzają się jakieś potknięcia wychowawcze, to miłość będzie na nie skutecznym lekarstwem. Stanie się spoiwem, które pomoże stworzyć mocny fundament, na którym dziecko oprze swoje dorosłe życie, i z którego będzie czerpać siły. To, co włożymy lub pomożemy włożyć dziecku do „plecaka” w trakcie dzieciństwa, zabierze ono ze sobą w dorosłość. Poświęć dziecku czas  Każde dziecko, które będzie przebywało ze swoimi rodzicami większość czasu, i to czasu dobrze spędzonego, będzie odczuwało szczęście. Choć z czasem bywa „krucho” w wielu rodzinach, jednak warto mieć na uwadze to, że dziecko tego czasu potrzebuje. Nie przychodzi po to, by mamie czy tacie „utrudnić” życie. Dzisiaj dzieci potrzebują, aby się z nimi bawić, aby rozmawiać, aby po prostu być razem. Rodzice, którzy w pełni przyjmują na siebie odpowiedzialność rodzicielską, muszą to czynić 24 godziny na dobę. Chcę przez to powiedzieć, że powinni wiedzieć ZAWSZE, co robią ich dzieci, gdzie i z kim są. Umożliwiaj twojemu dziecku zdobywanie nowych doświadczeń  Rodzice powinni otworzyć przed dzieckiem różne “światy”, aby mogło je ono poznać i przeżyć ciekawe doświadczenia. Dzieci mają tendencję do zadawania przeróżnych pytań związanych z otaczającą je rzeczywistością – i to bardzo dobrze. Rolą rodziców jest wskazywanie tego, co najistotniejsze, najciekawsze i co może je nauczyć dziwić się. Istotnym warunkiem, który musi być spełniony w przypadku stopniowego wprowadzania dzieci do samodzielnego zbierania, porządkowania i przetwarzania informacji z różnych dziedzin jest to, aby rodzice nauczyli się uważnie obserwować, kierować uwagę dzieci z pozycji osoby wiedzącej – która jednocześnie umie wycofać się na drugi plan, umiejętnie dodać odwagi, pocieszyć, nagrodzić i zachęcić, by dziecko wkroczyło na nowe „drogi”. Częściej i głośniej chwal wysiłki niż osiągnięcia. Wychowanie szczęśliwych, twórczych dzieci, ściśle wiąże się z rodzicielską zdolnością dostrzegania tego, co dobre w dzieciach, zachęcanie ich do wysiłku. Jest to paradoks, gdyż rodzicom częściej wydaje się stosowniejsze i łatwiejsze wskazywanie na to, co dziecko robi nieodpowiednio. Należy jednak pamiętać, że droga do osiągnięcia jakiegoś celu, jest tak samo ważna jak końcowy rezultat. Dziecko, które jest często zachęcane przy wykonaniu zadania, rozbudza w sobie wewnętrzną motywację. Motywację określa się jako siłę, która popycha ludzi do działania. Niestety rodzice bardzo często wybierają niewłaściwą motywację, tzw. zewnętrzną, czyli zamiast dobrych słów pochwały i zachęty, często stosują nagrody materialne: cukierki, zabawki, pieniądze. Przyzwyczajanie dzieci do działania pod wpływem bodźców materialnych unicestwia motywację wewnętrzną. Pamiętaj o tym, że każde dziecko jest wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju Zgodnie z chrześcijańskim pojmowaniem każdy człowiek jest wyjątkowy. Bóg stwarzając pierwszych ludzi, Adama i Ewę, uczynił każdego oryginalnym. Nie ma na świecie dwóch takich samych osób. Nasza wyjątkowość...

czytaj więcej

Chcesz być zdrowy – żyj dla innych!

Dodane przez w 14:03 w Duchowość Profilaktyka, Miłość i Rodzina, Profilaktyka, Relacje | 0 komentarzy

Chcesz być zdrowy – żyj dla innych!

Pragniesz zdrowia, chciałbyś być szczęśliwy? – pomyśl o innych. Codziennie zastanów się, komu możesz sprawić przyjemność. Miłość i dobro skierowane na drugiego są zasadą życia i zdrowia, warunkiem szczęścia i powodzenia. Jednostki, które nie interesują się innymi, mają największe problemy w życiu, najbardziej też ranią innych. Właśnie takich ludzi spotykają wszystkie możliwe niepowodzenia. Aby być szczęśliwym, trzeba uszczęśliwiać innych. Dając, otrzymujemy. Można by napisać całe tomy o ludziach, którzy zapominając o sobie odzyskali szczęście, zdrowie i prawdziwe zadowolenie. Jesteś chory, masz zmartwienie, nie możesz spać – poświęć ten czas na obmyślanie sposobów, jak sprawić komuś przyjemność. Będzie to wielki krok na drodze ku wyzdrowieniu. Wielki lekarz dr Alfred Adler zachęcał swoich pacjentów, aby robili jeden dobry uczynek dziennie. Przynosiło to zaskakujące efekty terapeutyczne. Dlaczego? Ponieważ chęć uszczęśliwiania innych sprawia, że przestajemy myśleć o swoich problemach. A radosne myślenie zwiększa poziom endorfin i serotoniny w mózgu – przez to wzmacnia organizm, poprawia samopoczucie, podnosi odporność, zwiększa szanse na wyzdrowienie. Dobry uczynek niesie ładunek zdrowia dla tego, który go czyni. Zaratustra powiedział: „Czynienie dobra innym nie jest obowiązkiem. Jest radością, ponieważ pomnaża twoje szczęście i zdrowie.” Benjamin Franklin zawarł to w bardzo prostych słowach: „Kiedy jesteś dobry dla innych, najlepszy jesteś dla siebie.” Nie bądź więc jak komórka rakowa, która poprzez swoje samolubstwo zdąża do śmierci. Czyń dobrze innym i żyj!   „Baczcie, ażeby nikt nikomu złem za zło nie oddawał, ale starajcie się czynić dobrze sobie nawzajem i wszystkim.” 1 List św. Pawła do Tesaloniczan...

czytaj więcej