Styl Życia

Antybiotyki – tak czy nie

Dodane przez w 11:41 w Materiały Video, Multimedia, Najnowsze Artykuły, Polecane Filmy, Różne, Styl Życia | 0 komentarzy

Antybiotyki – tak czy nie

Nagranie wykładu lek. Krzysztofa Kubiak pt.: „Antybiotyki – tak czy nie„, który odbył się we wrześniu 2017 roku w Poznaniu w ramach Jubileuszu 10-lecia działalności Stowarzyszenia Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie. Prelegent udziela odpowiedzi m.in. na następujące pytania: Czy antybiotyki to panaceum na infekcje? Czy domagać się ich od lekarza przy każdym przeziębieniu? Czy warto zażywać je profilaktycznie lub na wszelki wypadek? Czym grozi ich nadużywanie? W jakim pożywieniu mogą się znajdować? Nagranie prezentuje także aktywność Stowarzyszenia w minionych latach (koniec relacji: 13:34) oraz minirecital Anny Skrzypczak (początek minirecitalu: 1:07:15). Krzysztof Kubiak – lekarz, specjalista medycyny rodzinnej, zainteresowany całościowym (holistycznym) podejściem do pacjenta, kładącym nacisk na profilaktykę; prowadzi Klub Zdrowia w Bochni; prelegent wykładów o tematyce zdrowotnej. Anna Skrzypczak wychowała się w rodzinie muzycznej. Ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną I stopnia im. Karola Kurpińskiego w Poznaniu w klasie fortepianu. Od kilku lat studiuje zarządzanie i pracuje w firmie produkującej zdrową żywność. Muzyka została jej pasją. Rozwija umiejętności wokalne, pragnąc dzielić się darem, który – jak mówi – otrzymała od Boga....

czytaj więcej

Co zamiast mleka krowiego?

Dodane przez w 13:06 w Najnowsze Artykuły, Odżywianie, Polecane Artykuły, Styl Życia | 1 komentarz

Co zamiast mleka krowiego?

Wegańskie mleko ze sklepu (najlepiej ekologicznego) potrafi kosztować fortunę. Ale nawet gdy jesteśmy jej szczęśliwymi posiadaczami, trudno trafić na zdrową wersję roślinnego mleka bez zbędnych dodatków. Dlatego jeśli myślicie o rezygnacji/ograniczeniu/urozmaiceniu krowiego mleka, spróbujcie przygotowywać je samodzielnie w domu. Wbrew pozorom, wcale nie jest to takie czasochłonne. Bo z roślinnym mlekiem jest jak z domowym chlebem. Pierwszy raz bywa ciężki, ale potem wchodzi w nawyk. Wystarczy pamiętać o kilku istotnych kwestiach, jak np. moczenie, by przygotowanie mlecznego preparatu nie zabrało nam więcej, niż kilkanaście minut dziennie. Namoczone nasiona łatwiej zmiksować w blenderze a samo moczenie pomaga pozbyć się z nich toksycznych enzymów. Technika robienia mleka jest praktycznie zawsze taka sama. Moczymy 1 szklankę orzechów, pestek czy ziaren przez noc, następnie płuczemy i miksujemy w blenderze z kilkoma szklankami wody (ilość zależy od tego, jak gęste chcemy mieć mleko). Następnie przelewamy całość przez gazę do szklanego naczynia, wyciskamy i… voilà! Pozostałości (tzw. wegański serek) świetnie sprawdzą się jako farsz do naleśników, zagęstnik do zup i sosów lub dodatek do ciast. W przypadku orzechów posiadających skórkę, np. migdałów, można je (tuż przed blendowaniem), sparzyć wodą. Mleko jaglane Składniki: 1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej, 1 szklanka nerkowców lub migdałów (moczonych przez noc), 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub miąższ z 1 laski wanilii, 2,5 szklanki wody, 3 suszone daktyle, szczypta soli. Przygotowanie: Wszystkie składniki zblenduj, następnie przelej przez złożoną gazę i przechowuj w szklanej butelce w lodówce. Zużyj w ciągu 48 godzin. Mleko kokosowe Składniki: 200 g wiórków kokosowych (moczonych przez noc), 1,2 l wody. Przygotowanie: Po nocnym moczeniu nie zlewaj wody z wiórków, ale przelej całość do garnka i podgrzewaj mniej więcej do 60 stopni C. Następnie zmiksuj masę blenderem na gładko. Przelej całość przez złożoną gazę i przechowuj w szklanej butelce w lodówce. Przed użyciem potrząśnij kilka razy butelką. Mleko migdałowe Składniki: 1 szklanka migdałów blanszowanych (moczonych przez noc), 4 szklanki wody, 3 łyżki syropu klonowego. Przygotowanie: Całość zblenduj, a następnie przelej przez gazę. Serek migdałowy idealnie nadaje się jako farsz do naleśników, dodatek do ciast, ciasteczek i pasztetów wegańskich. Można nim również smarować chleb. Mleko ryżowe Składniki: 2 litry wody, 4 łyżki ryżu, szczypta soli, 1 łyżka ksylitolu. Przygotowanie: Ryż opłucz, wsyp do wody, dodaj sól i zagotuj. Gotuj na małym gazie przez dwie godziny. Całość ostudź, dodaj ksylitol i zblenduj na jednolitą masę. Przelej przez gazę do butelki i przechowuj w lodówce maksymalnie dwa dni. Mleko sojowe Składniki: 1 szklanka soi niemodyfikowanej genetycznie (moczonej przez noc w 3 szklankach wody), 6 szklanek wody. Przygotowanie: Napęczniałą przez noc soję zmiksuj razem z wodą. Do mikstury dodaj 3 pozostałe szklanki wody. Całość gotuj przez 30 minut na małym gazie uważając, by nie wykipiało. Okarę (zmiksowane ziarna soi) odsącz przez gazę. Powstałe w ten sposób mleko możesz dosłodzić łyżką miodu bądź ksylitolu. Okarę zużyj jako farsz do gołąbków, krokietów, do pieczenia chleba lub przygotowania kotletów sojowych. Mleko z nerkowców Składniki: 1 szklanka orzechów nerkowców (moczonych przez noc), 3 szklanki wody, 1 łyżka ksylitolu. Przygotowanie: Całość zblenduj na gładką masę, przelej przez gazę. Pozostałe rozdrobione orzechy użyj jako serka do słodkich ciast bądź farszu do naleśników. Mleko owsiane Składniki: 4 łyżki płatków owsianych, 400 ml wody, szczypta soli lub 1/2 łyżeczki ksylitolu. Przygotowanie: Płatki owiane zalej wodą i blenduj przez około minutę. Następnie przelej przez gazę do innego naczynia. Gotowe mleko możesz dosłodzić...

czytaj więcej

Zespół nieszczelnych jelit – czyli o związku odżywiania i mikrobiomu ze zdrowiem lub chorobą

Dodane przez w 17:15 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 0 komentarzy

Zespół nieszczelnych jelit – czyli o związku odżywiania i mikrobiomu ze zdrowiem lub chorobą

Nagranie wykładu lek. Dawida Bernaciaka pt.: „Zespół nieszczelnych jelit – czyli o związku odżywiania i mikrobiomu ze zdrowiem lub chorobą„, który odbył się w maju 2017 roku w Poznaniu w ramach działalności Stowarzyszenia Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie. Obecnie coraz więcej badań naukowych w dziedzinie mikrobiologii oraz medycyny, jak i wiele opracowań i artykułów prestiżowych czasopism porusza temat zdrowia przewodu pokarmowego. W szczególności badany jest związek funkcjonowania jelit z występowaniem licznych chorób, stanowiących narastający problem dzisiejszych społeczeństw. Jak okazuje się, istotną rolę w tym względzie mogą odgrywać także bakterie zasiedlające w olbrzymiej liczbie i różnorodności nasz przewód pokarmowy. Ich rola zdaje się być ważna już w programowaniu zdrowia nowonarodzonego dziecka, sprawności jego układu immunologicznego oraz funkcji metabolicznych. Wzajemne dynamiczne oddziaływanie symbiotycznych mikroorganizmów oraz ludzkiego organizmu utrzymuje się przez całe życie i może mieć decydujący wpływ także na układ nerwowy, a przez to na stan emocjonalny oraz podejmowane przez nas wybory. W wykładzie usłyszą Państwo m.in.: Jaką rolę odgrywają w tym wszystkim tak powszechnie (nad)używane dzisiaj antybiotyki? Czy to, co spożywamy, może chronić tę równowagę bakteryjną, bądź też z drugiej strony prowadzić do jej zachwiania? Jakie objawy mogą świadczyć o zespole nieszczelnego jelita? W jaki sposób radzić sobie z nieszczelnym jelitem?...

czytaj więcej

Jak upiec chleb bezglutenowy z jaglanki?

Dodane przez w 22:18 w Najnowsze Artykuły, Odżywianie, Polecane Artykuły, Styl Życia | 1 komentarz

Jak upiec chleb bezglutenowy z jaglanki?

Mąki jaglanej nie kupuję. Wolę zmielić sama kaszę jaglaną. Wiem, co wrzucam do młynka i wiem, z czego chleb czy inne cudeńka piekę. To zresztą dotyczy wielu produktów. Jednak w przypadku kaszy jaglanej chodzi o coś więcej. Otóż kasza jaglana, choć fenomenalnie zdrowa, ma swój ukryty feler (któż go nie ma???) – jest nim stosunkowo niewielka zawartość błonnika i związany z tym faktem dość wysoki indeks glikemiczny. Nie jestem pewna dlaczego, ale „sklepowe” mąki mają błonnika jeszcze mniej, więc ich indeks rośnie dodatkowo… Mąka zmielona zaś w domu nie jest ograbiona z żadnego składnika właściwego kaszy, stąd wyższy Ig wynika jedynie ze stopnia rozdrobnienia.. Sama jaglanka zawiera również pewną ilość tłuszczów. Zdrowych, ale… jak to tłuszcze: jełczejących w czasie przechowywania. W kaszy zmielonej jełczeją szybciej, więc producenci albo tłuszcz starają się usunąć dla przedłużenia terminu ważności, bądź… kupujemy gorzką mąkę… Namawiam więc do wykorzystania blenderów i młynków do przygotowywania świeżej pełnowartościowej mąki. Co do samej kaszy, wybieram (w miarę możliwości) ekologiczną, bo marketingowe sugestie o bezzasadności twierdzeń o wyższej wartości ekożywności mnie nie przekonują. Kasza eko ma wyrazistszy smak, przyjemniejszy zapach, jest bardziej słodka i… lepsze wypieki z niej wychodzą. Praktyka prawdę ci powie… Chleb z niej upieczony ma lekko wyczuwalną goryczkę, którą lubimy. Jednak możecie dodać do ciasta pół łyżeczki ulubionego słodzidła, by ją zniwelować. Według mojego podniebienia, jednak goryczka drugiego dnia jest prawie nie wyczuwalna…     CHLEB BEZGLUTENOWY Z JAGLANKI keksówka 10 x 24 cm 500 ml kaszy jaglanej (daje 2 ¾ szklanki mąki jaglanej) 3 łyżki zmielonego siemienia lnianego złotego 2 łyżeczki drożdży piekarniczych świeżych 2 łyżeczki soli 2 łyżki łuski babki jajowatej 500 ml ciepłej wody dodatki wedle osobistego uznania Kaszę zmielić na grubszą mąkę. W misce wymieszać 2 szklanki mąki z siemieniem; wkruszyć drożdże; wlać 1 szklankę ciepłej wody i dokładnie wymieszać. Odstawić pod przykryciem do wyrośnięcia (zależnie od pogody ok. 30 – 40 minut). Do ciasta dodać resztę ciepłej wody; wymieszać. Dodać resztę mąki, sól i łuskę babki; wymieszać bardzo dokładnie (teraz można wzbogacić ciasto ulubionymi dodatkami). Przełożyć do silikonowej foremki lub tradycyjnej wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić do wyrośnięcia pod przykryciem lub w zamkniętym piekarniku. Piec w temperaturze 200⁰C 50 minut. Wystudzić na kratce. cały chleb:  38.8 ww   4.3 wbt kromka półcentymetrowa 34 g:   1.62 ww   0.18 wbt Specjalnie dla Was przetrzymałam kawałek chleba na kratce cztery dni (broniłam całą sobą przed… samą sobą ;-)) i wciąż był miękki wewnątrz (pierwsza kromka miała podeschnięte brzegi, bo nawet ściereczką nie przykrywałam dla celów „badawczych„), lekko wilgotny i nadal bardzo smaczny. Jedynie jeszcze łatwiej się go kroiło nawet na baaaardzo cienkie kromki. Dla zainteresowanych wzrostem poziomu cukru we krwi po jego spożyciu: jest on bardzo łagodny i niski. Najniższy Ig spośród wszystkich znanych mi rodzajów chleba. Cudownie wczesnym, sennym rankiem rozkoszować się pulchną żółciutką kromeczką. Idealny chleb na śniadanie, gdy zapotrzebowanie na insulinę jest zazwyczaj wyższe (ważne dla diabetyków i osób na diecie o niskim IG). Jego składniki odżywcze natomiast dają energię i poczucie sytości (błonnik z łuski babki i siemienia!) na długie godziny, więc na śniadanie doskonałe 🙂 Bardzo smakuje mi z dżemem agrestowo – selerowym (klik) i genialnie z powidłami śliwkowymi robionymi nożem i widelcem (klik) z dodatkiem kawy z cykorii (w powidłach i filiżance ;-)). Mniaaaam… Beata Głowacka...

czytaj więcej

Podstępne białko zwierzęce

Dodane przez w 21:15 w Najnowsze Artykuły, Odżywianie, Polecane Artykuły, Styl Życia | 1 komentarz

Podstępne białko zwierzęce

Świat ma dziś trzykrotnie więcej zwierząt hodowlanych niż ludzi! Przeciętny konsument zjada podczas swego życia 21 krów, 14 owiec, 12 świń, 200 kurcząt i pół tony innych zwierząt. Jak to przekłada się na choroby nowotworowe i układu krążenia? W XIX wieku człowiek spożywał rocznie 13 kilogramów mięsa, ale w połowie XX wieku jadł go już cztery razy więcej — 55 kilogramów. Dzisiaj to ponad 70 kilogramów! Oprócz tego, że zjadaliśmy mniej mięsa, jedliśmy je w znacznie lepszym stanie, o innym składzie chemicznym — zwierzęta były hodowane w naturalny, gospodarski sposób. Dzisiejszy chów przemysłowy powoduje, że nie ma zdrowych zwierząt. Współcześni hodowcy najpierw selekcjonowali zwierzęta tak, by rosły szybko i odkładały jak najwięcej tłuszczu. Potem zaczęli je karmić paszami przetworzonymi z ziaren, np. kukurydzy i soi, które nie są ich naturalnym pokarmem. To spowodowało, że otłuszczenie np. mięsa wołowego wzrosło sześciokrotnie (do tego tłuszcz bydła hodowlanego jest odkładany między włóknami i ma niekorzystny skład). Kolejnym krokiem w udoskonalaniu pasz było dodawanie do nich resztek padliny, mączki kostnej i odpadów przemysłowych, co doprowadziło m.in. do prionowej zarazy znanej pod nazwą BSE. Nie można zapomnieć o stałym składniku mięsa — hormonach i antybiotykach. Mięso a mapa chorób Wzrost spożycia mięsa i tłuszczów zwierzęcych pokrywa się z mapą chorób nowotworowych i układu krążenia, choć nie jest to jedyny czynnik związany z szerzeniem się tych schorzeń. Jednak ludzie na diecie roślinnej zdecydowanie rzadziej zapadają na choroby cywilizacyjne. Tylko na zawał serca umiera co dzień w Polsce 200 osób. Zawały występują czterokrotnie częściej u mężczyzn w wieku 22-55 lat niż u kobiet. Wiąże się to z miejscem odkładania tłuszczu — u mężczyzn w górnej, a u kobiet zazwyczaj w dolnej części ciała. Kobiety, które dwa razy dziennie jedzą mięso, po 15 latach aż o 40 proc. częściej mają zawały serca. Ryzyko zawału ponaddwukrotnie podnosi wysokie ciśnienie. Dieta bogata w tłuszcze zwierzęce była stosowana w Skandynawii w latach 60. i 70. XXo wieku. Gdy z niej zrezygnowano, osiągnięto tam doskonałe efekty lecznicze – zmiana sposobu odżywiania zaowocowała zmniejszeniem liczny zgonów spowodowanych chorobą wieńcową. Ludzie spożywający codziennie mięso dwukrotnie częściej chorują na reumatoidalne zapalenie stawów — wystarczy jednak przejść na dietę bezmięsną, by złagodzić objawy choroby. Jeśli chodzi o nowotwory, dodatkowe zagrożenie związane jest z toksycznymi dodatkami chemicznymi, w jakie obfituje mięso, szczególnie wędliny. O tym, że czerwone mięso i wędliny przyczyniają się do raka, poinformowała w 2015 roku Międzynarodowa Agencja Badania Raka działająca przy Światowej Organizacji Zdrowia. W raporcie przygotowanym na podstawie analizy 800 badań stwierdzono, że każde 50 gramów wędlin spożywane codzienne zwiększa ryzyko zachorowania na raka jelita grubego o 18 proc. A to zaledwie… dwa plasterki szynki! (…) Zasady odżywiania według Campbella Odżywianie reprezentuje połączone siły niezliczonych substancji odżywczych. Całość to więcej niż suma części. Organizm czerpie korzyści ze związków chemicznych obecnych w żywności, gdy są dostarczane razem; odrzuca jedne i przyswaja drugie, tak jak uznaje za słuszne. To według Campbella podstawa rozumienia, czym jest dobre odżywianie. Mówienie o zaletach jednego związku odżywczego to zbytnie uproszczenie. Najwięcej korzyści czerpiemy z nieprzetworzonej żywności występującej w naturze. Wyizolowane składniki odżywcze w postaci suplementów nie zastąpią nieprzetworzonej żywności, choć czasem są konieczne. Według Campbella w pokarmach odzwierzęcych nie istnieją żadne składniki odżywcze, które nie występowałyby w lepszej formie w roślinach. Problematyczna może być jedynie witamina B12, którą wytwarzają mikroorganizmy w glebie oraz jelitach. Jak podkreśla naukowiec, z...

czytaj więcej

O fleksitariańskim stylu odżywiania się

Dodane przez w 10:14 w Najnowsze Artykuły, Odżywianie, Polecane Artykuły, Styl Życia | 0 komentarzy

O fleksitariańskim stylu odżywiania się

Pośród żywieniowych trendów ostatnich lat diety wegetariańska i wegańska znajdują się w czołówce. Nie bez powodu. Coraz więcej badań (w tym słynne China Study) potwierdza, że wykluczenie z diety mięsa i przetworów mięsnych lub chociażby ich ograniczenie, może przynieść liczne korzyści w profilaktyce i terapii niektórych chorób. Ma to szczególne znaczenie w przypadku osób z predyspozycją do chorób przewlekłych. Poza tym wybór diety bezmięsnej to głos w sprawie równowagi ekologicznej, złagodzenia problemu głodu, ubóstwa energetycznego, skutków zmiany klimatu czy ochrony praw zwierząt. Część osób dbających o swoje zdrowie nie decyduje się na całkowitą rezygnację ze spożywania mięsa czy ryb – mają powód, dla którego dopuszczają je do menu. Jedni je lubią, drudzy mają dostęp do zaufanych dostawców. Inni nie dysponują umiejętnością prowadzenia diety bezmięsnej albo uważają, że organizm po prostu potrzebuje ich czasem. Oni wszyscy pozostają jednak zwolennikami dań wegańskich – preferują dużą ilość roślinnych posiłków jako najważniejszy element zdrowszego odżywiania. Posiłki mięsne spożywają rzadko, najwyżej dwa razy w tygodniu. Ograniczają udział w diecie produktów przetworzonych i mlecznych, słodycze zaś spożywają tylko okazjonalnie. O osobach, które mają elastyczne podejście do diety – gustują w nieprzetworzonej diecie roślinnej, ale sporadycznie, z pewnych powodów czy w pewnych okolicznościach spożywają mięso i ryby, możemy powiedzieć, że wybierają fleksitariański styl odżywiania się. Aby zapewnić sobie zdrowsze życie nie zawsze trzeba całkowicie zrezygnować z jedzenia mięsa, ryb i żywności odzwierzęcej. Wystarczy ułożyć plan żywieniowy, który będzie zakładał bardzo niskie ich spożycie – plan, w którym co najmniej 90% tego, co się spożywa, stanowić będą nieprzetworzone produkty pochodzenia roślinnego. Jeśli produkty wysokoprzetworzone i pokarmy pochodzenia zwierzęcego stanowić będą jedynie niewielki dodatek do diety, dodatek nieprzekraczający 10% spożywanych kalorii lub będą spożywane od czasu do czasu, to osoby odżywiające się w ten sposób, mają szansę odnieść zdrowotny sukces. Umiejętność odprężenia się przy konsumpcji posiłku może przynieść więcej korzyści niż obsesyjne trzymanie się zasad, którym towarzyszy poczucie straty, że pozbawiamy się czegoś. Naturalną konsekwencją spożywania dużej ilości potraw o wysokiej zawartości składników odżywczych jest spożywanie mniejszej ilości produktów o niskiej wartości odżywczej. Jeśli spożyje się mały kawałek białego mięsa – indyka czy drobiu – raz czy dwa razy w tygodniu, a wołowinę najwyżej raz w miesiącu, nie wpłynie to znacząco na stan zdrowia. Takie ilości prawdopodobnie są żywieniowo nieistotne. Używając nabiału sugeruje się, by był odtłuszczony i nie zawierał cukru. Całkowite spożycie produktów pochodzenia zwierzęcego (mięso, ryby, nabiał i jaja) nie powinno przekraczać ok. 340 g tygodniowo (porcja filetu z piersi indyka waży 100 g, stek surowy z rostbefu wołowego 70 g, plaster twarogu chudego 30 g, a jajko sadzone 52 g). Przeciętna kobieta o średniej aktywności fizycznej potrzebuje mniej więcej 2000 kilokalorii dziennie, a mężczyzna ok. 3000. Przy założeniu, aby nie dopuścić do nadmiaru dziennej podaży kalorii, kobiety powinny spożywać dziennie nie więcej niż 200 kilokalorii pochodzących z produktów –  nazwijmy je – niskoodżywczych, czyli około 1400 kilokalorii tygodniowo. Mężczyźni zaś nie powinni spożywać produktów o niskiej wartości odżywczej więcej niż 300 kilokalorii dziennie, czyli ok. 2100 tygodniowo. Zatem jeśli do obiadu doda się kilkadziesiąt gramów produktów zwierzęcych, kolacja powinna zawierać jedynie produkty pochodzenia roślinnego, bez dodatku makaronu czy chleba. Można spożywać wszystkie rodzaje pokarmów, w ostateczności nawet małe ciastko i batona, pod warunkiem, że wszystkie pozostałe produkty dostarczone organizmowi tego dnia pochodzić będą z produktów roślinnych o wysokiej zawartości składników odżywczych. Dla uproszczenia można przyjąć, że spożycie produktów niskoodżywczych...

czytaj więcej

Skutki niedoboru witaminy D

Dodane przez w 19:17 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 1 komentarz

Skutki niedoboru witaminy D

Aż 90 proc. Polaków ma za mało witaminy D! A to oznacza większe ryzyko raka, chorób sercowo-naczyniowych, osteoporozy, cukrzycy, reumatoidalnego zapalenia stawów, stanów zapalnych jelit, astmy, chorób autoimmunologicznych i wielu innych. Niedobór witaminy D to większe o 57 proc. ryzyko przedwczesnego zgonu z różnych przyczyn. Nazwano ją witaminą życia, choć właściwie witaminą nie jest, tylko hormonem. Do niedawna sądzono, że jej główną rolą jest dbanie o gospodarkę wapnia w organizmie, czyli o zdrowe kości, tymczasem ostatnie badania pozwoliły zrozumieć, że modyfikuje kilkaset ludzkich genów. „Witamina D sprawuje kontrolę nad komórkami, systemami i organami w naszym ciele. Włącza i wyłącza geny. To hormon sterydowy. Klasa sama w sobie” – wyjaśnia dr John Cannell, który razem z dr. Bruce’em W. Hollisem opublikował w 2008 roku pracę badawczą Stosowanie witaminy D w praktyce klinicznej. Inny pionier badań nad witaminą D prof. Michael Holic z kliniki dermatologicznej w Boston University musiał w 2004 roku zrezygnować z posady pod naciskiem środowiska dermatologów, gdy ogłosił, że słońce nie zabija, tylko pomaga leczyć choroby, w tym te najgroźniejsze jak nowotwory, a opalanie się – uwaga! – zmniejsza ryzyko raka! Bo to właśnie dzięki ekspozycji na słońce, a dokładnie mówiąc dzięki promieniowaniu UVB, rośnie poziom witaminy D w organizmie. Nie jest możliwe pokrycie zapotrzebowania na ten składnik z diety. Naturalna chemioterapia W rezultacie badań American Cancer Society wycofało się z wcześniejszych zaleceń bezwzględnego unikania słońca. Zespół prof. Edwarda Giovannucciego z Harvard University dowiódł, że na każdy przypadek nowotworu skóry spowodowany nadmiernym opalaniem się przypada aż 30 zachorowań na raka związanych z niedoborem słońca. Według specjalistów optymalny poziom witaminy D pozwoliłby uniknąć 17 rodzajów raka, m.in. okrężnicy, trzustki, płuc, jajników, piersi, prostaty. Związek między niedoborem witaminy D a ryzykiem zachorowania na raka potwierdziło ponad 200 badań epidemiologicznych. W przypadku kobiet po menopauzie witamina D może ograniczyć ryzyko wystąpienia raka o 60 proc. W przypadku typowego raka piersi ryzyko zmniejsza się nawet o 90 proc. – stąd niektórzy określają ten nowotwór mianem zespołu niedoboru witaminy D. Mężczyźni przebywający na słońcu co najmniej 20 godzin tygodniowo dwukrotnie rzadziej niż inni chorują na raka prostaty. Z kolei osoby, które często się opalają, są o 30-40 proc. mniej narażone na chłoniaki, nowotwór złośliwy układu chłonnego. Co ciekawe, badacze z Uniwersytetu Meksykańskiego w Albuquerque wykazali, że słońce zwiększa szanse przeżycia chorych na… czerniaka, bo sprawia, że nowotwór staje się mniej agresywny (przy łagodnej i stopniowej ekspozycji na słońce). Witamina D hamuje namnażanie się nieprawidłowych komórek, stąd nie tylko chroni przed rakiem, ale też pomaga go leczyć. To dlatego, jak podejrzewają naukowcy, na nowotwory rzadziej chorują mieszkańcy południa Europy, u których poziom witaminy D jest wyższy. Im dalej na północ, tym częściej występuje aż 13 rodzajów raka. Według badania przeprowadzonego przez trzech specjalistów: W. Granta, C. Garlanda, M. Holicka, w samej tylko Wielkiej Brytanii byłoby o 22 tys. mniej zgonów z powodu raka, gdyby stężenie witaminy D w ogólnej populacji było wyższe. Klucz do serca „Czy wiesz, że w Grecji nie buduje się ratunkowych oddziałów kardiologicznych – takich, jakie powstają w szpitalach w każdym większym polskim mieście? – pyta wydawca książki dr. Sarfaza Zaidiego pt. Witamina D kluczem do zdrowia. – Nie potrzebują tych oddziałów, bo w odróżnieniu od Polski nie mają tam problemów z zawałami serca ani z nadciśnieniem. Owszem, Grecy są mniej zestresowani i przestrzegają innej diety, ale przede wszystkim mają dużo więcej słońca,...

czytaj więcej

Jak pokonać choroby z autoagresji?

Dodane przez w 19:28 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 1 komentarz

Jak pokonać choroby z autoagresji?

Jak pokonać choroby z autoagresji? Choroby autoimmunologiczne stają się równie powszechne jak choroby układu krążenia i nowotworowe. To plaga XXI wieku. Choć uznano je za nieuleczalne, można z nimi wygrać.  Według wielu badaczy choroby autoimmunizacyjne, bo taka jest ich prawidłowa nazwa, plasują się na trzecim miejscu na liście najbardziej rozpowszechnionych chorób przewlekłych w USA — tuż za chorobami układu krążenia i nowotworami. Są też tacy lekarze, którzy uważają, że chorych na choroby z autoagresji jest nawet więcej niż pacjentów kardiologicznych i onkologicznych razem wziętych. (…) Lekarze medycyny funkcjonalnej oraz specjaliści medycyny spersonalizowanej i medycyny żywienia odnoszą ogromne sukcesy w leczeniu pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi. Medycyna funkcjonalna zakłada, że zachowanie zdrowia nie jest kwestią wyleczenia pojedynczych objawów czy nawet chorób, ale ciała jako całości — przy założeniu, że poszczególne jego układy nieustannie na siebie oddziałują. Przy zastosowaniu odpowiednich protokołów leczniczych, opartych przede wszystkim na zmianie odżywiania i wspomagającej suplementacji, choroby z autoagresji można zatrzymać, a nawet cofnąć. Najpowszechniej występującą chorobą z autoagresji jest choroba Hashimoto — najczęstsza przyczyna zapalenia tarczycy i jej niedoczynności. Wśród innych znanych chorób można wymienić cukrzycę typu pierwszego, reumatoidalne zapalenie stawów (RZS), toczeń rumieniowaty układowy, stwardnienie rozsiane (SM), chorobę Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, łuszczycę, bielactwo, a wśród rzadziej spotykanych  – sarkoidozę. W sumie chorób tych naliczono około stu. W ostatnich latach obserwuje się stale zwiększającą się zapadalność na choroby autoimmunologiczne. Ich wspólną przyczynę stanowi produkowanie przez organizm przeciwciał niszczących komórki własnego organizmu. W normalnych warunkach przeciwciała służą do walki z wrogami zewnętrznymi: bakteriami, wirusami, grzybami i toksynami, ale nadwyrężony układ odpornościowy zaczyna atakować własne białka. Za głównych winowajców długo uważano bakterie i wirusy, jednak obecnie coraz częściej wymienia się obok nich nieprawidłowo funkcjonujące jelito. Czynnik genetyczny odpowiada za choroby autoagresywne jedynie w 25 proc. (…) Wśród czynników inicjujących choroby autoimmunizacyjne dr Myers wymienia alergie pokarmowe, zespół nieszczelnego jelita, obciążenie toksynami, ukryte infekcje i stresujące życie. Jej program, podobnie jak innych specjalistów (lekarzy zajmujących się tymi chorobami, dietetyków klinicznych, immunologów), obejmuje zmianę sposobu odżywiania (wykluczenie alergenów i czynników prozapalnych), wyleczenie jelit i infekcji, detoksykację i obniżenie poziomu stresu. Katarzyna Lewkowicz-Siejka Skrót artykułu. Całość dostępna w elektronicznej wersji do nabycia tu: www.sklep.znakiczasu.pl lub już niebawem w wersji papierowej w dużych salonach...

czytaj więcej

Depresja – jak z nią walczyć? Poznaj „Dekalog antydepresyjny”

Dodane przez w 13:40 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Profilaktyka, Stres, Styl Życia, Umysł | 0 komentarzy

Depresja – jak z nią walczyć? Poznaj „Dekalog antydepresyjny”

Depresja to nie tylko problem jesienno-zimowy. Często przychodzi lub nasila się wiosną. Dotyka 14 proc. światowej populacji. Oto dziesięć kroków wspomagających walkę z tą chorobą.  Anna ma 36 lat. Żyje z mężem i dwójką dzieci. Jednak to, czego doświadcza każdego dnia, trudno nazwać życiem. Przez większość czasu jej myśli przepełniają strach i obawy. Nie ma ku temu wyraźnego powodu, mimo to strach jest stale obecny w jej życiu. Często jest spięta, wygląda mizernie, na ciągle przemęczoną. Czasami płacze bez powodu. Uśmiech i radość jej dzieci nie robią na niej wrażenia. Nocami nie może spać. „To straszne. Przerażające. Jestem zrozpaczona. Dłużej już tego nie zniosę — wyznała mi. — Nie mam ochoty nic robić. Nie mogę się do niczego zmobilizować. Nigdzie nie wychodzę. Nie chcę się z nikim spotykać. Ciągle tylko leżę, mimo że nie mogę spać. Nieustannie myślę tylko o swoich problemach. Zbrzydło mi jedzenie. Przez ostatnie tygodnie straciłam pięć kilo. Czasami myślę sobie, że najlepiej byłoby po prostu skończyć z tym koszmarem”. Anna jest ofiarą depresji — najpowszechniejszego zaburzenia psychicznego. Na całym świcie cierpi na nią około 400 milionów ludzi — 12-14 proc. populacji1. Częstymi symptomami depresji są: ponury nastrój, brak zainteresowania przyjemnościami, poczucie winy, niskie poczucie własnej wartości, problemy ze snem, brak apetytu, brak energii, problemy z koncentracją. W najgorszych wypadkach depresja może doprowadzić do samobójstwa. Każdego roku w ten sposób kończy swoje życie około 850 tys. ludzi. Ten opis może przygnębiać, jednak jeszcze gorsze jest to, że dwie trzecie cierpiących z powodu depresji nie podejmuje leczenia, podczas gdy życie ponad 80 proc. chorych zmienia się na lepsze po przeprowadzeniu stosownej terapii. Rodzaje depresji Badacze wprowadzili podział na kilka typów depresji. Depresja duża jest stanem, w którym osoba ciągle czuje się przygnębiona, nic jej nie interesuje, ma zaburzenia apetytu, cierpi na bezsenność, trapią ją niepokój, osłabienie, wątpliwości oraz miewa skłonności samobójcze. Depresja przewlekła jest rozciągnięta w czasie (trwa przez co najmniej dwa lata u dorosłych i jeden rok u dzieci/młodzieży) i ma takie same objawy jak depresja duża, jednak o mniejszej intensywności. Depresja dwubiegunowa jest stanem, który wyróżnia się występowaniem dużej depresji oraz okresowymi epizodami maniakalnymi. W tym czasie, który może trwać nawet tydzień, umysł jest w nienaturalnym stanie — osoba taka jest albo nadmiernie wylewna, albo nadmiernie drażliwa, może mieć złudzenie wielkości, problemy ze snem, problem z zebraniem myśli, być nadmiernie rozmowna i aktywna, a także może doświadczać psychomotorycznych wzburzenień. Cyklofrenia jest podobna do zaburzeń dwubiegunowych, jednak charakteryzuje się dłuższym czasem trwania i mniejszą intensywnością. Czy mam depresję? Jeśli chcesz sprawdzić stan swojego umysłu, wykonaj test Wanga zamieszczony na końcu artykułu. Dekalog antydepresyjny Dwoma podstawowymi metodami zwalczania depresji są psychoterapia i leczenie farmakologiczne. To ostatnie musi być poprzedzone konsultacją z psychiatrą, który zaproponuje odpowiednią terapię. Najbardziej skuteczną psychoterapią jest terapia poznawczo-behawioralna, która pomaga pacjentom zyskać umiejętności innego podchodzenia do pewnych spraw, rozumienia i radzenia sobie z problemami, których doświadczają, co daje perspektywę zmniejszenia natężenia i czasu trwania choroby. Spośród wielu metod osiągnięcia takich rezultatów przedstawiam jedną — 10 kroków, które nazwałem dekalogiem antydepresyjnym. Świadomie zwalczaj pesymistyczne myśli. Negatywne myśli mające na nas największy wpływ nazywa się negatywną triadą poznawczą. Są to: (1) negatywne myśli i uczucia dotyczące własnej osoby; (2) skłonność do negatywnego odbierania zewnętrznego otoczenia; (3) postrzeganie przyszłości w negatywny sposób. Na przykład Anna była przekonana o tym, że jest złą matką i koszmarną żoną. Wydawało jej się, że mąż...

czytaj więcej

Jak ćwiczyć, aby schudnąć?

Dodane przez w 17:39 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Sport, Styl Życia | 1 komentarz

Jak ćwiczyć, aby schudnąć?

Każdy kilogram nadwagi ludzki organizm odczuwa potrójnie. Dlatego nawet niepozorne 5 kg jest już obciążeniem dla serca, kręgosłupa, stawów i reszty ciała. Pocieszający jest jednak fakt, że im więcej mamy nadwagi, tym szybciej ją tracimy. Oczywiście pod warunkiem, że mądrze się za to weźmiemy. DO ODCHUDZANIA WARTO ZABRAĆ SIĘ Z GŁOWĄ Podobnie jak nie poleca się drakońskich diet, tak też nie wskazane są mordercze treningi. Jeśli chodzi o przemyślany plan redukcji masy ciała, najbardziej poleciłbym dietę roślinną, która działa oczyszczająco, regenerująco, leczniczo i regulująco na masę ciała. W przeciwieństwie do innych diet, na przykład optymalnej, nie ma ona efektów ubocznych. Dieta i ćwiczenia potrafią bardzo wiele zmienić, ale jedno musi towarzyszyć drugiemu. Dlatego jeśli chcemy, aby efekty przychodziły możliwie szybko, trzeba połączyć ruch i dietę. Nie każdy specjalista do spraw żywienia ma wystarczającą wiedzę na temat właściwego komponowania posiłków roślinnych tak, aby niczego nie zabrakło w dziennej racji pokarmowej. Nie można też ufać gazetom, programom telewizyjnym i innym tego typu źródłom. Program odchudzania trzeba rozłożyć na miesiące, nie spodziewając się zadowalających efektów już po kilku dniach. Prawidłowo powinniśmy chudnąć około pół kilograma tygodniowo. Oczywiście, im większą nadwaga, tym szybciej kilogramy będą ubywać, zwłaszcza jeśli podjęliśmy regularny ruch. WYBRAĆ NAJLEPSZE ROZWIĄZANIE  Każda forma ruchu będzie sprzyjała utracie tkanki tłuszczowej, ale nie każda w jednakowym stopniu. Spalanie tkanki tłuszczowej zachodzi w ściśle określonych warunkach treningu. Jeśli chcemy jak najbardziej efektywnie ćwiczyć, wysiłek fizyczny powinien być wykonany w zakresie niskiej i umiarkowanej intensywności.  NIE TYLKO PRAKTYKA, ALE TEŻ TEORIA  Natężenie treningu, lub jak kto woli obciążenie treningowe, doskonale można określić za pomocą tętna – częstotliwości skurczów serca. W tym celu warto wyposażyć się w pulsometr (cena od 50 zł w górę). Tkanka tłuszczowa ma to do siebie, że spalana jest w trakcie ćwiczeń tlenowych – aerobowych. Oznacza to, że wysiłek powinien być o niskiej, umiarkowanej intensywności. Kolejnym bardzo istotnym warunkiem dla spalania tkanki tłuszczowej jest czas trwania wysiłku. Już po około 20 minutach umiarkowanego ruchu, to właśnie tkanka tłuszczowa stanowi główne źródło energii, a im dłużej wysiłek trwa, tym więcej tkanki tłuszczowej się utlenia. Warunkiem jest jednak niska, do umiarkowanej, intensywność ćwiczeń, trwająca ponad 20 minut. Dobranie odpowiedniego tętna często stwarza problem dla osób początkujących. Dla osób nie posiadających pulsometru, dobrym wskaźnikiem pozostawania w niskiej do umiarkowanej intensywności jest uczucie przyśpieszonego bicia serca i oddechu, przy którym możemy swobodnie rozmawiać (nie potrzebujemy dodatkowego oddechu na wyrównanie niedoborów tlenu, czyli przerwy w rozmowie). Natomiast, jeśli wyposażymy się w pulsometr, a zdecydowanie warto, wówczas istotne jest określenie progów tętna. Częstotliwość skurczów serca pokazuje nam, w jakim stopniu organizm, a w szczególności układ krwionośny i oddechowy, zaadoptował się do aktualnie trwającego wysiłku fizycznego. Powstaje jednak pytanie: jak dobrać odpowiednie wartości tętna, które będą wyznaczały zakres intensywności umiarkowanej podczas treningu? Najlepiej byłoby wykonać pomiar w warunkach laboratoryjnych. Jednakże sposób ten wymaga specjalistycznego sprzętu medycznego i sam w sobie jest kosztowny. POTRZEBNA WIEDZA: WARTO POZNAĆ WZORY  W zamian można posłużyć się jednym z wielu wzorów na wyznaczanie zakresu intensywności umiarkowanej wysiłku fizycznego:  T max (tętno maksymalne) –
T spoczynkowe = rezerwa tętna; 70% rezerwy tętna + T spoczynkowe.  Według wielu źródeł, aby najpewniej spalić tkankę tłuszczową musimy od obliczonego tętna odjąć 10–15 uderzeń serca. Dolną granicą wysiłku fizycznego będzie wynik ze wzoru, minus 15 uderzeń, a górną minus 10.  OD TEORII DO PRAKTYKI  Przykład: Pan Marek ma 50 lat, a...

czytaj więcej