Styl Życia

Najbardziej depresyjny dzień roku?

Dodane przez w 16:10 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Stres, Styl Życia | 0 komentarzy

Najbardziej depresyjny dzień roku?

Blue Monday to nazwa, która określa najbardziej depresyjny dzień w roku. Sformułowanie to zostało wprowadzone przez Cliffa Arnalla i miało oznaczać jakoby trzeci poniedziałek stycznia. Pseudonaukowy termin Blue Monday (ang. Smutny, przygnębiający poniedziałek) wprowadził w 2004 roku Cliff Arnall – brytyjski psycholog, pracownik Cardiff University. Arnall wyznaczał datę najgorszego dnia roku za pomocą wzoru matematycznego uwzględniającego czynniki meteorologiczne (krótki dzień, niskie nasłonecznienie), psychologiczne (świadomość niedotrzymania postanowień noworocznych) i ekonomiczne (czas, który upłynął od Bożego Narodzenia powoduje, że kończą się terminy płatności kredytów związanych z zakupami świątecznymi). Wzór na niepogodę? Stan zdrowia psychicznego według autora tego pomysłu przedstawia matematycznie następujący wzór (pozbawiony sensu z powodu niezgodności jednostek oraz niemierzalności niektórych składowych): gdzie: W – pogoda (ang. weather) D – dług, debet (ang. debt) d – miesięczne wynagrodzenie T – czas od Bożego Narodzenia (ang. time) Q – niedotrzymanie postanowień noworocznych M – niski poziom motywacji (ang. motivational) Na – poczucie konieczności podjęcia działań (ang. a need to take action) Kontrowersje Termin Blue Monday uznawany jest za pseudonaukę. Jak odkrył Ben Goldacre, prowadzący w „The Guardian” rubrykę Bad Science, skupiającą się na opisywaniu i demaskowaniu pseudonaukowych odkryć i oszustw, przed publikacją prasową artykułu, agencja reklamowa Porter Novelli skontaktowała się z pokaźną liczbą wykładowców uniwersyteckich, oferując wynagrodzenie w zamian za umieszczenie ich nazwisk w artykule. The Guardian opublikował także oświadczenie Cardiff University, w którym uczelnia neguje związek Cliffa Arnalla z jakimkolwiek projektem naukowym i podkreśla, że Cliff Arnall jest byłym korepetytorem, który zakończył współpracę z uniwersytetem w lutym, a więc 10 miesięcy przed publikacją artykułu. Dean Burnett, neurobiolog pracujący na wydziale psychologii Cardiff University, opisał algorytm określający Blue Monday, jako „farsę” zawierającą „bezsensowne pomiary”. Co dalej? “Blue Monday” to niewinne, żartobliwe określenie jednego dnia w roku. Wielu może jednak traktować je jako wymówkę bądź usprawiedliwienie przed życiową odpowiedzialnością. I choć jeden dzień nie zrobi nam więcej różnicy, należy zwrócić uwagę, aby jeden dzień nie przerodził się w Blue Week (Smutny tydzień) lub Blue Month (Smutny miesiąc). Tak naprawdę tylko Ty decydujesz, jaki będzie Twój “Blue Monday”.  Z jakiego “wzoru” skorzystasz? Możesz poddać się noworocznym obietnicom i przez jakiś czas nawet nie będziesz wychodził z domu. Sam jednak decydujesz o tym, czy chcesz aby ten dzień był faktycznie przygnębiający i smutny, czy może zmierzysz się z trzecim poniedziałkiem stycznia i odważnie stawisz mu czoła? Cokolwiek postanowisz – nie jesteś sam: Niech życie wasze będzie wolne od chciwości; poprzestawajcie na tym, co posiadacie; sam bowiem powiedział: Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę. List do Hebrajczyków 13, 5 Pamiętaj! źródło:zyciemasens.pl zdjęcie:<a href=”https://www.freepik.com/free-photo/psychologist-with-a-patient_860701.htm”>Designed by Freepik</a>...

czytaj więcej

Nawyk bycia szczęśliwym

Dodane przez w 11:49 w Duchowość Profilaktyka, Miłość i Rodzina, Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Profilaktyka, Relacje, Różne, Styl Życia | 0 komentarzy

Nawyk bycia szczęśliwym

„Wesołe serce jest najlepszym lekarstwem, lecz przygnębiony duch wysusza ciało” (Prz 17,22). Szczęście jest ulotnym motylem. Jeśli sami za nim gonimy, umyka nam i stale pozostaje poza naszym zasięgiem. Jednak jeśli siedzimy spokojnie, zadowoleni z tego, co mamy, szczęście może niepostrzeżenie usiąść nam na ramieniu. Być może właśnie dlatego tylko od dziesięciu do piętnastu procent Amerykanów uważa się za naprawdę szczęśliwych. Jak powiedział John Powell (autor Happiness Is an Inside Job), szczęście „nie jest jak wrzucenie wielu monet do automatu ze szczęściem, by otrzymać batonik szczęścia”. Szczęście — powiada — to sprawa wewnętrznej pracy. Im bardziej jesteśmy przekonani, że źródłem naszego szczęścia będą rzeczy zewnętrzne albo inni ludzie, w tym większym stopniu nasze marzenie o szczęściu jest skazane na rozwianie się. Smutnym faktem jest to, że niemal połowa wszystkich małżeństw kończy się rozwodem, a w przypadku powtórnie zawieranych małżeństw odsetek rozwodów wynosi aż sześćdziesiąt pięć procent! Rozczarowanie wydaje się nieuchronne, gdy oczekujemy, że ktoś (współmałżonek czy przyjaciel) albo coś (sława, bogactwo) uczyni nas szczęśliwymi. Jednak wszyscy jesteśmy zdolni do wyrobienia w sobie nawyku bycia szczęśliwymi, bez względu na to, w jak przygnębiającym świecie żyjemy. Kiedy oglądamy telewizję i widzimy, co się dzieje wokół nas — głód, choroby, przemoc w rodzinie, narkomania, zepsucie wśród młodzieży, przestępczość, zbrodnie, wojny — nie dziwi nas fakt, że Światowa Organizacja Zdrowia uznała depresję za najbardziej rozpowszechnioną chorobę na świecie. Codziennie jedna trzecia wszystkich Amerykanów budzi się w nastroju depresyjnym. Jednak ty nie musisz tego doświadczać! Czy jesteś zadowolony ze swojej pracy? Jest to chyba jedno z najważniejszych pytań, jakie ktoś może postawić w odniesieniu do długości życia. Jeśli nie jesteś zadowolony ze swojej pracy, powinieneś albo znaleźć szczęście w tym, co robisz, albo zmienić pracę. Czy jesteś szczęśliwy w domu? Zaproś tam Chrystusa! Czy jesteś szczęśliwy sam ze sobą? Dlaczego nie miałbyś lubić siebie, skoro Bóg tak bardzo cię kocha? Życzymy Ci szczęścia, nie tylko dzisiaj czy do końca stycznia, ale w ciągu całego roku, a potem przez wszystkie kolejne lata, aż do końca świata… opr. źródło:siegnijpozdrowie.org zdjęcie:<a href=’https://www.freepik.com/free-photo/funny-girl-celebrating-a-victory_919623.htm’>Designed by...

czytaj więcej

Główne czynniki chorób niezakaźnych

Dodane przez w 13:58 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 0 komentarzy

Główne czynniki chorób niezakaźnych

Ludzie na całym świecie pogrążeni są w pogodni za zdrowiem. Na terenie niektórych państw istnieją bardzo zaawansowane programy opieki zdrowotnej, które ogólnie rzecz ujmując, skoncentrowane są na projektowaniu systemów służących do diagnozowania i leczenia chorób. W wielu miejscach dostępność opieki zdrowotnej dla wszystkich obywateli jest wyzwaniem ze względu na jej kosztowność. Publiczne działania zdrowotne, w zakresie udostępnienia czystej wody, oczyszczalni ścieków, jak również programy immunizacji miały znaczny wpływ na zmniejszenie liczby chorób zakaźnych i wydłużenie średniej długości życia, ale nawet te podstawowe środki nie są w tym samym stopniu dostępne na całym świecie. Dodatkowo, podczas gdy rząd kładł nacisk na środki publicznej ochrony zdrowia, tak zwane „choroby niezakaźne” (NCD), w znacznej mierze związane z czynnikami stylu życia, wykazały dramatyczny przyrost. NCD obejmują głównie choroby serca, udar, cukrzycę i przewlekłe choroby układu oddechowego. Są to choroby, które dotykają wszystkich ludzi oraz wszystkie społeczności. Główne czynniki, zwiększające ryzyko są dobrze znane, a także podobne w skali globalnej. Należą do nich: Palenie tytoniu, Spożywanie żywności o wysokiej zawartości tłuszczów nasyconych i tłuszczów trans, Nadmierne spożycie soli, Spożywanie alkoholu, Nadmierne spożycie cukru – zwłaszcza poprzez spożycie słodzonych napojów, Brak aktywności fizycznej, Otyłość. NCD stały się tak ogromnym wyzwaniem, że WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) i ONZ (Organizacja Narodów Zjednoczonych) przeprowadziły spotkanie na wysokim szczeblu globalnym, aby zwrócić uwagę na te choroby i podjąć próbę ich eliminacji lub przynajmniej zmniejszyć liczbę ich występowania. Wielu chorobom niezakaźnym można całkowicie zapobiegać. Bardzo łatwo można również zidentyfikować osoby będące w grupie ryzyka zachorowania na te choroby. Jest to świetna okazja dla każdej kościelnej społeczności religijnej, aby stać się społecznym centrum zdrowia a dla jej członków, aby stali się promotorami zdrowia. Czy nasze zachowanie może coś zmienić, w sprawach związanych z naszą społecznością i zapoznawaniem nowych przyjaciół? Możemy rozpocząć od organizowania spacerów i biegów masowych; dla przykładu, 5-kilometrowe spacery/biegi masowe są bardzo popularne i stanowią idealny początek. Mogą być organizowane w połączeniu ze spacerami, expo zdrowie (wystawami o tematyce zdrowotnej), lub kiermaszem zdrowia. Takie wydarzenia dotyczące zdrowia mają na ogół rozmaite „stacje zdrowia”, w których przedstawia się różne jego aspekty i dokonuje pomiarów fizycznego stanu zdrowia oraz samopoczucia. Ciśnienie krwi, poziom cukru we krwi, a nawet badanie cholesterolu, to badanie, które można wykonać nie angażując w to wielkich nakładów finansowych. Pomiary masy ciała i wskaźnika masy ciała (BMI) udzielają wielu informacji; od podstawowych informacji, aż po świadomość o poziomie cukru we krwi. Wiele osób, które uczestniczyły w kiermaszu zdrowia zostało ostrzeżonych o posiadaniu cukrzycy oraz o stanie przed-cukrzycowym. Podstawowe testy wizualne można wykonać bez korzystania z urządzeń generujących koszty. Takie wydarzenia tworzą doskonałą okazję dla społecznej edukacji na temat: zdrowego odżywiania, rzucania palenia, powodów dla których należy unikać spożycia alkoholu, znaczenia ćwiczeń fizycznych, zewnętrznego spożycia wody oraz wewnęntrznego zużycia wody, właściwej ekspozycji na słońce, równowagi życiowej (wstrzemięźliwość), głębokiego oddychania, a także o potrzebie wychodzenia na świeże powietrze. Ponieważ znaczna część całkowitej populacji, pozbawiona jest snu a także pozostaje uzależniona od urządzeń elektronicznych, stacja podkreślająca odpoczynek oraz sen jest zawsze niezbędnym i docenianym przez większość uczestników przystankiem. Degustacje i szkoły zdrowego (wegetariańskiego) gotowania mogą być reklamowane i prowadzone, jako kontynuacja kiermaszu zdrowia. Byliśmy pod głębokim wrażeniem tego typu wydarzenia, które zostało zorganizowane w Chitungwiza, w Zimbabwe, jako szkoła gotowania dla osób głuchych! Dzięki znakomitej organizacji wydarzenie spotkało się ze wspaniałym przyjęciem! Tego typu prozdrowotne przedsięwzięcia odbywają się na całym świecie,...

czytaj więcej

Zdążyć przed zawałem

Dodane przez w 14:25 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia, Zadbaj o Siebie | 1 komentarz

Zdążyć przed zawałem

Miażdżyca naczyń krwionośnych powoduje olbrzymie zniszczenie cudownie zaprojektowanego systemu naczyniowego w naszych ciałach, zwanego drzewem naczyniowym. Ważną częścią tego drzewa są tętnice i to one są atakowane przez tą chorobę. Miażdżyca tętnic jest wynikiem ogromnej ilości chorób serca i naczyń krwionośnych. Jest jedną z powszechnych, „chorób niezakaźnych”, która występuje wszędzie, a szczególnie w krajach szybko rozwijających się. Choć przeważnie występuje w krajach rozwiniętych, to jednak nie jest nową chorobą. Jej ślady odnaleziono także w mumiach starożytnych Egipcjan. Czym jest „miażdżyca tętnic”? Nazwa „miażdżyca tętnic” pochodzi od greckiego słowa ‘owsianka’, ponieważ jej wygląd przypomina owsiankę. Choroba ta jest definiowana, jako nieregularne zgęstnienie błony wewnętrznej tętnic. Decydujące znaczenie w kontroli ciśnienia krwi oraz regulacji czynności tętniczej mają wyspecjalizowane komórki błony wewnętrznej tętnic, które wraz z innymi komórkami, padają ofiarą uszkodzeń miażdżycy tętnic. Wzdłuż tętnic powstają zgęstnienia miażdżycowe, które składają się z tłuszczu, włókien kolagenowych i makrofagów. Makrofagi natomiast są wyspecjalizowanymi, białymi krwinkami, które spożywają bakterie, ciała obce i inne substancje, w tym takie tłuszcze jak cholesterol. Odkładanie Pierwszy etap odkładania się w tkance naczyń tętniczych [zgęstnienia] jest określany, jako pasmo tłuszczowe i może mieć miejsce już w dzieciństwie. Wraz z obecną pandemią otyłości i braku aktywności fizycznej wśród dzieci, gromadzenie się płytek miażdżycowych rozpoczyna się w coraz wcześniejszym wieku. Małe cząstki lipoprotein zbierają się w wewnętrznej błonie tętnic i zwiększają gromadzenie się materiału w niej powstającego. Następnie białe krwinki zaczynają się powiększać i stają się komórkami piankowatymi. Większe zwężenie światła tętnicy zachodzi wtedy, gdy płytka odrywa się i przybiera kształt skrzepu, co często powoduje całkowite zatamowanie naczyń krwionośnych. Może to doprowadzić albo do zawału serca albo do udaru, w zależności od lokalizacji zaatakowanych naczyń krwionośnych. Przyczyny i czynniki ryzyka Postęp miażdżycy tętnic może być spowodowany różnymi czynnikami, również genetyką i dziedziczeniem. Innym, mającym istotne znaczenie, czynnikiem jest dieta, w szczególności ta bogata w cholesterol i tłuszcze nasycone. Problemem jest zwłaszcza śmieciowe jedzenie napędzające otyłość. Taka dieta staje się coraz bardziej powszechna, przyczyniając się w znacznym stopniu do „chorób niezakaźnych” (NCDs) serca, cukrzycy, nadciśnienia, a nawet raka. Inne czynniki zwiększające ryzyko obejmują palenie, wysokie ciśnienie krwi, oraz cukrzycę typu drugiego. Wraz z otyłością osiągającą proporcje pandemiczne, cukrzyca typu 2 dotyka także młodych ludzi i nastolatków. Brak aktywności fizycznej jest również narastającym problemem. Regularne ćwiczenia są bardzo ważnym czynnikiem w walce z miażdżycą tętnic. Wiek i płeć również mają znaczenie. Mężczyźni mają zazwyczaj większą tendencję do chorowania na miażdżycę tętnic niż kobiety. Mają także tendencję do jej wcześniejszego rozwoju, jednak powyżej 55 r.ż. wskaźniku ryzyka zachorowania na tą chorobę, wyrównuje się u obu płci. Lipoproteiny Ważny czynnik ryzyka o zmiennym charakterze, związany jest z tłuszczami [obecnymi] we krwi. Obejmują one cholesterol, trójglicerydy, lipoproteiny transportujące cholesterol – cholesterol LDL (inaczej lipoproteina niskiej gęstości); oraz cholesterol HDL (inaczej lipoproteina wysokiej gęstości). Cholesterol LDL jest białkiem transportującym cholesterol do tkanek. Im więcej LDL, tym więcej cholesterolu może zostać przetransportowane do miejsc (takich jak błona wewnętrzna), w których może spowodować zniszczenia. Podwyższony LDL jest niebezpieczny i powinien być utrzymywany na niskim poziomie poprzez dietę i ćwiczenia fizyczne. W przypadkach, w których LDL nie reaguje na zmianę stylu życia, może być leczony medykamentami. Z drugiej strony, HDL transportuje cholesterol do wątroby, gdzie jest poddawany przemianie materii i usuwany z organizmu. Im wyższy poziom HDL, tym lepiej. HDL utrzymuje się na wysokim poziomie głównie poprzez regularne ćwiczenia fizyczne i...

czytaj więcej

Antybiotyki – tak czy nie

Dodane przez w 11:41 w Materiały Video, Multimedia, Najnowsze Artykuły, Polecane Filmy, Różne, Styl Życia | 2 komentarze

Antybiotyki – tak czy nie

Nagranie wykładu lek. Krzysztofa Kubiak pt.: „Antybiotyki – tak czy nie„, który odbył się we wrześniu 2017 roku w Poznaniu w ramach Jubileuszu 10-lecia działalności Stowarzyszenia Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie. Prelegent udziela odpowiedzi m.in. na następujące pytania: Czy antybiotyki to panaceum na infekcje? Czy domagać się ich od lekarza przy każdym przeziębieniu? Czy warto zażywać je profilaktycznie lub na wszelki wypadek? Czym grozi ich nadużywanie? W jakim pożywieniu mogą się znajdować? Nagranie prezentuje także aktywność Stowarzyszenia w minionych latach (koniec relacji: 13:34) oraz minirecital Anny Skrzypczak (początek minirecitalu: 1:07:15). Krzysztof Kubiak – lekarz, specjalista medycyny rodzinnej, zainteresowany całościowym (holistycznym) podejściem do pacjenta, kładącym nacisk na profilaktykę; prowadzi Klub Zdrowia w Bochni; prelegent wykładów o tematyce zdrowotnej. Anna Skrzypczak wychowała się w rodzinie muzycznej. Ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną I stopnia im. Karola Kurpińskiego w Poznaniu w klasie fortepianu. Od kilku lat studiuje zarządzanie i pracuje w firmie produkującej zdrową żywność. Muzyka została jej pasją. Rozwija umiejętności wokalne, pragnąc dzielić się darem, który – jak mówi – otrzymała od Boga....

czytaj więcej

Co zamiast mleka krowiego?

Dodane przez w 13:06 w Najnowsze Artykuły, Odżywianie, Polecane Artykuły, Styl Życia | 2 komentarze

Co zamiast mleka krowiego?

Wegańskie mleko ze sklepu (najlepiej ekologicznego) potrafi kosztować fortunę. Ale nawet gdy jesteśmy jej szczęśliwymi posiadaczami, trudno trafić na zdrową wersję roślinnego mleka bez zbędnych dodatków. Dlatego jeśli myślicie o rezygnacji/ograniczeniu/urozmaiceniu krowiego mleka, spróbujcie przygotowywać je samodzielnie w domu. Wbrew pozorom, wcale nie jest to takie czasochłonne. Bo z roślinnym mlekiem jest jak z domowym chlebem. Pierwszy raz bywa ciężki, ale potem wchodzi w nawyk. Wystarczy pamiętać o kilku istotnych kwestiach, jak np. moczenie, by przygotowanie mlecznego preparatu nie zabrało nam więcej, niż kilkanaście minut dziennie. Namoczone nasiona łatwiej zmiksować w blenderze a samo moczenie pomaga pozbyć się z nich toksycznych enzymów. Technika robienia mleka jest praktycznie zawsze taka sama. Moczymy 1 szklankę orzechów, pestek czy ziaren przez noc, następnie płuczemy i miksujemy w blenderze z kilkoma szklankami wody (ilość zależy od tego, jak gęste chcemy mieć mleko). Następnie przelewamy całość przez gazę do szklanego naczynia, wyciskamy i… voilà! Pozostałości (tzw. wegański serek) świetnie sprawdzą się jako farsz do naleśników, zagęstnik do zup i sosów lub dodatek do ciast. W przypadku orzechów posiadających skórkę, np. migdałów, można je (tuż przed blendowaniem), sparzyć wodą. Mleko jaglane Składniki: 1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej, 1 szklanka nerkowców lub migdałów (moczonych przez noc), 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub miąższ z 1 laski wanilii, 2,5 szklanki wody, 3 suszone daktyle, szczypta soli. Przygotowanie: Wszystkie składniki zblenduj, następnie przelej przez złożoną gazę i przechowuj w szklanej butelce w lodówce. Zużyj w ciągu 48 godzin. Mleko kokosowe Składniki: 200 g wiórków kokosowych (moczonych przez noc), 1,2 l wody. Przygotowanie: Po nocnym moczeniu nie zlewaj wody z wiórków, ale przelej całość do garnka i podgrzewaj mniej więcej do 60 stopni C. Następnie zmiksuj masę blenderem na gładko. Przelej całość przez złożoną gazę i przechowuj w szklanej butelce w lodówce. Przed użyciem potrząśnij kilka razy butelką. Mleko migdałowe Składniki: 1 szklanka migdałów blanszowanych (moczonych przez noc), 4 szklanki wody, 3 łyżki syropu klonowego. Przygotowanie: Całość zblenduj, a następnie przelej przez gazę. Serek migdałowy idealnie nadaje się jako farsz do naleśników, dodatek do ciast, ciasteczek i pasztetów wegańskich. Można nim również smarować chleb. Mleko ryżowe Składniki: 2 litry wody, 4 łyżki ryżu, szczypta soli, 1 łyżka ksylitolu. Przygotowanie: Ryż opłucz, wsyp do wody, dodaj sól i zagotuj. Gotuj na małym gazie przez dwie godziny. Całość ostudź, dodaj ksylitol i zblenduj na jednolitą masę. Przelej przez gazę do butelki i przechowuj w lodówce maksymalnie dwa dni. Mleko sojowe Składniki: 1 szklanka soi niemodyfikowanej genetycznie (moczonej przez noc w 3 szklankach wody), 6 szklanek wody. Przygotowanie: Napęczniałą przez noc soję zmiksuj razem z wodą. Do mikstury dodaj 3 pozostałe szklanki wody. Całość gotuj przez 30 minut na małym gazie uważając, by nie wykipiało. Okarę (zmiksowane ziarna soi) odsącz przez gazę. Powstałe w ten sposób mleko możesz dosłodzić łyżką miodu bądź ksylitolu. Okarę zużyj jako farsz do gołąbków, krokietów, do pieczenia chleba lub przygotowania kotletów sojowych. Mleko z nerkowców Składniki: 1 szklanka orzechów nerkowców (moczonych przez noc), 3 szklanki wody, 1 łyżka ksylitolu. Przygotowanie: Całość zblenduj na gładką masę, przelej przez gazę. Pozostałe rozdrobione orzechy użyj jako serka do słodkich ciast bądź farszu do naleśników. Mleko owsiane Składniki: 4 łyżki płatków owsianych, 400 ml wody, szczypta soli lub 1/2 łyżeczki ksylitolu. Przygotowanie: Płatki owiane zalej wodą i blenduj przez około minutę. Następnie przelej przez gazę do innego naczynia. Gotowe mleko możesz dosłodzić...

czytaj więcej

Zespół nieszczelnych jelit – czyli o związku odżywiania i mikrobiomu ze zdrowiem lub chorobą

Dodane przez w 17:15 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 0 komentarzy

Zespół nieszczelnych jelit – czyli o związku odżywiania i mikrobiomu ze zdrowiem lub chorobą

Nagranie wykładu lek. Dawida Bernaciaka pt.: „Zespół nieszczelnych jelit – czyli o związku odżywiania i mikrobiomu ze zdrowiem lub chorobą„, który odbył się w maju 2017 roku w Poznaniu w ramach działalności Stowarzyszenia Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie. Obecnie coraz więcej badań naukowych w dziedzinie mikrobiologii oraz medycyny, jak i wiele opracowań i artykułów prestiżowych czasopism porusza temat zdrowia przewodu pokarmowego. W szczególności badany jest związek funkcjonowania jelit z występowaniem licznych chorób, stanowiących narastający problem dzisiejszych społeczeństw. Jak okazuje się, istotną rolę w tym względzie mogą odgrywać także bakterie zasiedlające w olbrzymiej liczbie i różnorodności nasz przewód pokarmowy. Ich rola zdaje się być ważna już w programowaniu zdrowia nowonarodzonego dziecka, sprawności jego układu immunologicznego oraz funkcji metabolicznych. Wzajemne dynamiczne oddziaływanie symbiotycznych mikroorganizmów oraz ludzkiego organizmu utrzymuje się przez całe życie i może mieć decydujący wpływ także na układ nerwowy, a przez to na stan emocjonalny oraz podejmowane przez nas wybory. W wykładzie usłyszą Państwo m.in.: Jaką rolę odgrywają w tym wszystkim tak powszechnie (nad)używane dzisiaj antybiotyki? Czy to, co spożywamy, może chronić tę równowagę bakteryjną, bądź też z drugiej strony prowadzić do jej zachwiania? Jakie objawy mogą świadczyć o zespole nieszczelnego jelita? W jaki sposób radzić sobie z nieszczelnym jelitem?...

czytaj więcej

Jak upiec chleb bezglutenowy z jaglanki?

Dodane przez w 22:18 w Najnowsze Artykuły, Odżywianie, Polecane Artykuły, Styl Życia | 1 komentarz

Jak upiec chleb bezglutenowy z jaglanki?

Mąki jaglanej nie kupuję. Wolę zmielić sama kaszę jaglaną. Wiem, co wrzucam do młynka i wiem, z czego chleb czy inne cudeńka piekę. To zresztą dotyczy wielu produktów. Jednak w przypadku kaszy jaglanej chodzi o coś więcej. Otóż kasza jaglana, choć fenomenalnie zdrowa, ma swój ukryty feler (któż go nie ma???) – jest nim stosunkowo niewielka zawartość błonnika i związany z tym faktem dość wysoki indeks glikemiczny. Nie jestem pewna dlaczego, ale „sklepowe” mąki mają błonnika jeszcze mniej, więc ich indeks rośnie dodatkowo… Mąka zmielona zaś w domu nie jest ograbiona z żadnego składnika właściwego kaszy, stąd wyższy Ig wynika jedynie ze stopnia rozdrobnienia.. Sama jaglanka zawiera również pewną ilość tłuszczów. Zdrowych, ale… jak to tłuszcze: jełczejących w czasie przechowywania. W kaszy zmielonej jełczeją szybciej, więc producenci albo tłuszcz starają się usunąć dla przedłużenia terminu ważności, bądź… kupujemy gorzką mąkę… Namawiam więc do wykorzystania blenderów i młynków do przygotowywania świeżej pełnowartościowej mąki. Co do samej kaszy, wybieram (w miarę możliwości) ekologiczną, bo marketingowe sugestie o bezzasadności twierdzeń o wyższej wartości ekożywności mnie nie przekonują. Kasza eko ma wyrazistszy smak, przyjemniejszy zapach, jest bardziej słodka i… lepsze wypieki z niej wychodzą. Praktyka prawdę ci powie… Chleb z niej upieczony ma lekko wyczuwalną goryczkę, którą lubimy. Jednak możecie dodać do ciasta pół łyżeczki ulubionego słodzidła, by ją zniwelować. Według mojego podniebienia, jednak goryczka drugiego dnia jest prawie nie wyczuwalna…     CHLEB BEZGLUTENOWY Z JAGLANKI keksówka 10 x 24 cm 500 ml kaszy jaglanej (daje 2 ¾ szklanki mąki jaglanej) 3 łyżki zmielonego siemienia lnianego złotego 2 łyżeczki drożdży piekarniczych świeżych 2 łyżeczki soli 2 łyżki łuski babki jajowatej 500 ml ciepłej wody dodatki wedle osobistego uznania Kaszę zmielić na grubszą mąkę. W misce wymieszać 2 szklanki mąki z siemieniem; wkruszyć drożdże; wlać 1 szklankę ciepłej wody i dokładnie wymieszać. Odstawić pod przykryciem do wyrośnięcia (zależnie od pogody ok. 30 – 40 minut). Do ciasta dodać resztę ciepłej wody; wymieszać. Dodać resztę mąki, sól i łuskę babki; wymieszać bardzo dokładnie (teraz można wzbogacić ciasto ulubionymi dodatkami). Przełożyć do silikonowej foremki lub tradycyjnej wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić do wyrośnięcia pod przykryciem lub w zamkniętym piekarniku. Piec w temperaturze 200⁰C 50 minut. Wystudzić na kratce. cały chleb:  38.8 ww   4.3 wbt kromka półcentymetrowa 34 g:   1.62 ww   0.18 wbt Specjalnie dla Was przetrzymałam kawałek chleba na kratce cztery dni (broniłam całą sobą przed… samą sobą ;-)) i wciąż był miękki wewnątrz (pierwsza kromka miała podeschnięte brzegi, bo nawet ściereczką nie przykrywałam dla celów „badawczych„), lekko wilgotny i nadal bardzo smaczny. Jedynie jeszcze łatwiej się go kroiło nawet na baaaardzo cienkie kromki. Dla zainteresowanych wzrostem poziomu cukru we krwi po jego spożyciu: jest on bardzo łagodny i niski. Najniższy Ig spośród wszystkich znanych mi rodzajów chleba. Cudownie wczesnym, sennym rankiem rozkoszować się pulchną żółciutką kromeczką. Idealny chleb na śniadanie, gdy zapotrzebowanie na insulinę jest zazwyczaj wyższe (ważne dla diabetyków i osób na diecie o niskim IG). Jego składniki odżywcze natomiast dają energię i poczucie sytości (błonnik z łuski babki i siemienia!) na długie godziny, więc na śniadanie doskonałe 🙂 Bardzo smakuje mi z dżemem agrestowo – selerowym (klik) i genialnie z powidłami śliwkowymi robionymi nożem i widelcem (klik) z dodatkiem kawy z cykorii (w powidłach i filiżance ;-)). Mniaaaam… Beata Głowacka...

czytaj więcej

Podstępne białko zwierzęce

Dodane przez w 21:15 w Najnowsze Artykuły, Odżywianie, Polecane Artykuły, Styl Życia | 1 komentarz

Podstępne białko zwierzęce

Świat ma dziś trzykrotnie więcej zwierząt hodowlanych niż ludzi! Przeciętny konsument zjada podczas swego życia 21 krów, 14 owiec, 12 świń, 200 kurcząt i pół tony innych zwierząt. Jak to przekłada się na choroby nowotworowe i układu krążenia? W XIX wieku człowiek spożywał rocznie 13 kilogramów mięsa, ale w połowie XX wieku jadł go już cztery razy więcej — 55 kilogramów. Dzisiaj to ponad 70 kilogramów! Oprócz tego, że zjadaliśmy mniej mięsa, jedliśmy je w znacznie lepszym stanie, o innym składzie chemicznym — zwierzęta były hodowane w naturalny, gospodarski sposób. Dzisiejszy chów przemysłowy powoduje, że nie ma zdrowych zwierząt. Współcześni hodowcy najpierw selekcjonowali zwierzęta tak, by rosły szybko i odkładały jak najwięcej tłuszczu. Potem zaczęli je karmić paszami przetworzonymi z ziaren, np. kukurydzy i soi, które nie są ich naturalnym pokarmem. To spowodowało, że otłuszczenie np. mięsa wołowego wzrosło sześciokrotnie (do tego tłuszcz bydła hodowlanego jest odkładany między włóknami i ma niekorzystny skład). Kolejnym krokiem w udoskonalaniu pasz było dodawanie do nich resztek padliny, mączki kostnej i odpadów przemysłowych, co doprowadziło m.in. do prionowej zarazy znanej pod nazwą BSE. Nie można zapomnieć o stałym składniku mięsa — hormonach i antybiotykach. Mięso a mapa chorób Wzrost spożycia mięsa i tłuszczów zwierzęcych pokrywa się z mapą chorób nowotworowych i układu krążenia, choć nie jest to jedyny czynnik związany z szerzeniem się tych schorzeń. Jednak ludzie na diecie roślinnej zdecydowanie rzadziej zapadają na choroby cywilizacyjne. Tylko na zawał serca umiera co dzień w Polsce 200 osób. Zawały występują czterokrotnie częściej u mężczyzn w wieku 22-55 lat niż u kobiet. Wiąże się to z miejscem odkładania tłuszczu — u mężczyzn w górnej, a u kobiet zazwyczaj w dolnej części ciała. Kobiety, które dwa razy dziennie jedzą mięso, po 15 latach aż o 40 proc. częściej mają zawały serca. Ryzyko zawału ponaddwukrotnie podnosi wysokie ciśnienie. Dieta bogata w tłuszcze zwierzęce była stosowana w Skandynawii w latach 60. i 70. XXo wieku. Gdy z niej zrezygnowano, osiągnięto tam doskonałe efekty lecznicze – zmiana sposobu odżywiania zaowocowała zmniejszeniem liczny zgonów spowodowanych chorobą wieńcową. Ludzie spożywający codziennie mięso dwukrotnie częściej chorują na reumatoidalne zapalenie stawów — wystarczy jednak przejść na dietę bezmięsną, by złagodzić objawy choroby. Jeśli chodzi o nowotwory, dodatkowe zagrożenie związane jest z toksycznymi dodatkami chemicznymi, w jakie obfituje mięso, szczególnie wędliny. O tym, że czerwone mięso i wędliny przyczyniają się do raka, poinformowała w 2015 roku Międzynarodowa Agencja Badania Raka działająca przy Światowej Organizacji Zdrowia. W raporcie przygotowanym na podstawie analizy 800 badań stwierdzono, że każde 50 gramów wędlin spożywane codzienne zwiększa ryzyko zachorowania na raka jelita grubego o 18 proc. A to zaledwie… dwa plasterki szynki! (…) Zasady odżywiania według Campbella Odżywianie reprezentuje połączone siły niezliczonych substancji odżywczych. Całość to więcej niż suma części. Organizm czerpie korzyści ze związków chemicznych obecnych w żywności, gdy są dostarczane razem; odrzuca jedne i przyswaja drugie, tak jak uznaje za słuszne. To według Campbella podstawa rozumienia, czym jest dobre odżywianie. Mówienie o zaletach jednego związku odżywczego to zbytnie uproszczenie. Najwięcej korzyści czerpiemy z nieprzetworzonej żywności występującej w naturze. Wyizolowane składniki odżywcze w postaci suplementów nie zastąpią nieprzetworzonej żywności, choć czasem są konieczne. Według Campbella w pokarmach odzwierzęcych nie istnieją żadne składniki odżywcze, które nie występowałyby w lepszej formie w roślinach. Problematyczna może być jedynie witamina B12, którą wytwarzają mikroorganizmy w glebie oraz jelitach. Jak podkreśla naukowiec, z...

czytaj więcej

O fleksitariańskim stylu odżywiania się

Dodane przez w 10:14 w Najnowsze Artykuły, Odżywianie, Polecane Artykuły, Styl Życia | 0 komentarzy

O fleksitariańskim stylu odżywiania się

Pośród żywieniowych trendów ostatnich lat diety wegetariańska i wegańska znajdują się w czołówce. Nie bez powodu. Coraz więcej badań (w tym słynne China Study) potwierdza, że wykluczenie z diety mięsa i przetworów mięsnych lub chociażby ich ograniczenie, może przynieść liczne korzyści w profilaktyce i terapii niektórych chorób. Ma to szczególne znaczenie w przypadku osób z predyspozycją do chorób przewlekłych. Poza tym wybór diety bezmięsnej to głos w sprawie równowagi ekologicznej, złagodzenia problemu głodu, ubóstwa energetycznego, skutków zmiany klimatu czy ochrony praw zwierząt. Część osób dbających o swoje zdrowie nie decyduje się na całkowitą rezygnację ze spożywania mięsa czy ryb – mają powód, dla którego dopuszczają je do menu. Jedni je lubią, drudzy mają dostęp do zaufanych dostawców. Inni nie dysponują umiejętnością prowadzenia diety bezmięsnej albo uważają, że organizm po prostu potrzebuje ich czasem. Oni wszyscy pozostają jednak zwolennikami dań wegańskich – preferują dużą ilość roślinnych posiłków jako najważniejszy element zdrowszego odżywiania. Posiłki mięsne spożywają rzadko, najwyżej dwa razy w tygodniu. Ograniczają udział w diecie produktów przetworzonych i mlecznych, słodycze zaś spożywają tylko okazjonalnie. O osobach, które mają elastyczne podejście do diety – gustują w nieprzetworzonej diecie roślinnej, ale sporadycznie, z pewnych powodów czy w pewnych okolicznościach spożywają mięso i ryby, możemy powiedzieć, że wybierają fleksitariański styl odżywiania się. Aby zapewnić sobie zdrowsze życie nie zawsze trzeba całkowicie zrezygnować z jedzenia mięsa, ryb i żywności odzwierzęcej. Wystarczy ułożyć plan żywieniowy, który będzie zakładał bardzo niskie ich spożycie – plan, w którym co najmniej 90% tego, co się spożywa, stanowić będą nieprzetworzone produkty pochodzenia roślinnego. Jeśli produkty wysokoprzetworzone i pokarmy pochodzenia zwierzęcego stanowić będą jedynie niewielki dodatek do diety, dodatek nieprzekraczający 10% spożywanych kalorii lub będą spożywane od czasu do czasu, to osoby odżywiające się w ten sposób, mają szansę odnieść zdrowotny sukces. Umiejętność odprężenia się przy konsumpcji posiłku może przynieść więcej korzyści niż obsesyjne trzymanie się zasad, którym towarzyszy poczucie straty, że pozbawiamy się czegoś. Naturalną konsekwencją spożywania dużej ilości potraw o wysokiej zawartości składników odżywczych jest spożywanie mniejszej ilości produktów o niskiej wartości odżywczej. Jeśli spożyje się mały kawałek białego mięsa – indyka czy drobiu – raz czy dwa razy w tygodniu, a wołowinę najwyżej raz w miesiącu, nie wpłynie to znacząco na stan zdrowia. Takie ilości prawdopodobnie są żywieniowo nieistotne. Używając nabiału sugeruje się, by był odtłuszczony i nie zawierał cukru. Całkowite spożycie produktów pochodzenia zwierzęcego (mięso, ryby, nabiał i jaja) nie powinno przekraczać ok. 340 g tygodniowo (porcja filetu z piersi indyka waży 100 g, stek surowy z rostbefu wołowego 70 g, plaster twarogu chudego 30 g, a jajko sadzone 52 g). Przeciętna kobieta o średniej aktywności fizycznej potrzebuje mniej więcej 2000 kilokalorii dziennie, a mężczyzna ok. 3000. Przy założeniu, aby nie dopuścić do nadmiaru dziennej podaży kalorii, kobiety powinny spożywać dziennie nie więcej niż 200 kilokalorii pochodzących z produktów –  nazwijmy je – niskoodżywczych, czyli około 1400 kilokalorii tygodniowo. Mężczyźni zaś nie powinni spożywać produktów o niskiej wartości odżywczej więcej niż 300 kilokalorii dziennie, czyli ok. 2100 tygodniowo. Zatem jeśli do obiadu doda się kilkadziesiąt gramów produktów zwierzęcych, kolacja powinna zawierać jedynie produkty pochodzenia roślinnego, bez dodatku makaronu czy chleba. Można spożywać wszystkie rodzaje pokarmów, w ostateczności nawet małe ciastko i batona, pod warunkiem, że wszystkie pozostałe produkty dostarczone organizmowi tego dnia pochodzić będą z produktów roślinnych o wysokiej zawartości składników odżywczych. Dla uproszczenia można przyjąć, że spożycie produktów niskoodżywczych...

czytaj więcej