Styl Życia

O fleksitariańskim stylu odżywiania się

Dodane przez w 10:14 w Najnowsze Artykuły, Odżywianie, Polecane Artykuły, Styl Życia | 0 komentarzy

O fleksitariańskim stylu odżywiania się

Pośród żywieniowych trendów ostatnich lat diety wegetariańska i wegańska znajdują się w czołówce. Nie bez powodu. Coraz więcej badań (w tym słynne China Study) potwierdza, że wykluczenie z diety mięsa i przetworów mięsnych lub chociażby ich ograniczenie, może przynieść liczne korzyści w profilaktyce i terapii niektórych chorób. Ma to szczególne znaczenie w przypadku osób z predyspozycją do chorób przewlekłych. Poza tym wybór diety bezmięsnej to głos w sprawie równowagi ekologicznej, złagodzenia problemu głodu, ubóstwa energetycznego, skutków zmiany klimatu czy ochrony praw zwierząt. Część osób dbających o swoje zdrowie nie decyduje się na całkowitą rezygnację ze spożywania mięsa czy ryb – mają powód, dla którego dopuszczają je do menu. Jedni je lubią, drudzy mają dostęp do zaufanych dostawców. Inni nie dysponują umiejętnością prowadzenia diety bezmięsnej albo uważają, że organizm po prostu potrzebuje ich czasem. Oni wszyscy pozostają jednak zwolennikami dań wegańskich – preferują dużą ilość roślinnych posiłków jako najważniejszy element zdrowszego odżywiania. Posiłki mięsne spożywają rzadko, najwyżej dwa razy w tygodniu. Ograniczają udział w diecie produktów przetworzonych i mlecznych, słodycze zaś spożywają tylko okazjonalnie. O osobach, które mają elastyczne podejście do diety – gustują w nieprzetworzonej diecie roślinnej, ale sporadycznie, z pewnych powodów czy w pewnych okolicznościach spożywają mięso i ryby, możemy powiedzieć, że wybierają fleksitariański styl odżywiania się. Aby zapewnić sobie zdrowsze życie nie zawsze trzeba całkowicie zrezygnować z jedzenia mięsa, ryb i żywności odzwierzęcej. Wystarczy ułożyć plan żywieniowy, który będzie zakładał bardzo niskie ich spożycie – plan, w którym co najmniej 90% tego, co się spożywa, stanowić będą nieprzetworzone produkty pochodzenia roślinnego. Jeśli produkty wysokoprzetworzone i pokarmy pochodzenia zwierzęcego stanowić będą jedynie niewielki dodatek do diety, dodatek nieprzekraczający 10% spożywanych kalorii lub będą spożywane od czasu do czasu, to osoby odżywiające się w ten sposób, mają szansę odnieść zdrowotny sukces. Umiejętność odprężenia się przy konsumpcji posiłku może przynieść więcej korzyści niż obsesyjne trzymanie się zasad, którym towarzyszy poczucie straty, że pozbawiamy się czegoś. Naturalną konsekwencją spożywania dużej ilości potraw o wysokiej zawartości składników odżywczych jest spożywanie mniejszej ilości produktów o niskiej wartości odżywczej. Jeśli spożyje się mały kawałek białego mięsa – indyka czy drobiu – raz czy dwa razy w tygodniu, a wołowinę najwyżej raz w miesiącu, nie wpłynie to znacząco na stan zdrowia. Takie ilości prawdopodobnie są żywieniowo nieistotne. Używając nabiału sugeruje się, by był odtłuszczony i nie zawierał cukru. Całkowite spożycie produktów pochodzenia zwierzęcego (mięso, ryby, nabiał i jaja) nie powinno przekraczać ok. 340 g tygodniowo (porcja filetu z piersi indyka waży 100 g, stek surowy z rostbefu wołowego 70 g, plaster twarogu chudego 30 g, a jajko sadzone 52 g). Przeciętna kobieta o średniej aktywności fizycznej potrzebuje mniej więcej 2000 kilokalorii dziennie, a mężczyzna ok. 3000. Przy założeniu, aby nie dopuścić do nadmiaru dziennej podaży kalorii, kobiety powinny spożywać dziennie nie więcej niż 200 kilokalorii pochodzących z produktów –  nazwijmy je – niskoodżywczych, czyli około 1400 kilokalorii tygodniowo. Mężczyźni zaś nie powinni spożywać produktów o niskiej wartości odżywczej więcej niż 300 kilokalorii dziennie, czyli ok. 2100 tygodniowo. Zatem jeśli do obiadu doda się kilkadziesiąt gramów produktów zwierzęcych, kolacja powinna zawierać jedynie produkty pochodzenia roślinnego, bez dodatku makaronu czy chleba. Można spożywać wszystkie rodzaje pokarmów, w ostateczności nawet małe ciastko i batona, pod warunkiem, że wszystkie pozostałe produkty dostarczone organizmowi tego dnia pochodzić będą z produktów roślinnych o wysokiej zawartości składników odżywczych. Dla uproszczenia można przyjąć, że spożycie produktów niskoodżywczych...

czytaj więcej

Skutki niedoboru witaminy D

Dodane przez w 19:17 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 1 komentarz

Skutki niedoboru witaminy D

Aż 90 proc. Polaków ma za mało witaminy D! A to oznacza większe ryzyko raka, chorób sercowo-naczyniowych, osteoporozy, cukrzycy, reumatoidalnego zapalenia stawów, stanów zapalnych jelit, astmy, chorób autoimmunologicznych i wielu innych. Niedobór witaminy D to większe o 57 proc. ryzyko przedwczesnego zgonu z różnych przyczyn. Nazwano ją witaminą życia, choć właściwie witaminą nie jest, tylko hormonem. Do niedawna sądzono, że jej główną rolą jest dbanie o gospodarkę wapnia w organizmie, czyli o zdrowe kości, tymczasem ostatnie badania pozwoliły zrozumieć, że modyfikuje kilkaset ludzkich genów. „Witamina D sprawuje kontrolę nad komórkami, systemami i organami w naszym ciele. Włącza i wyłącza geny. To hormon sterydowy. Klasa sama w sobie” – wyjaśnia dr John Cannell, który razem z dr. Bruce’em W. Hollisem opublikował w 2008 roku pracę badawczą Stosowanie witaminy D w praktyce klinicznej. Inny pionier badań nad witaminą D prof. Michael Holic z kliniki dermatologicznej w Boston University musiał w 2004 roku zrezygnować z posady pod naciskiem środowiska dermatologów, gdy ogłosił, że słońce nie zabija, tylko pomaga leczyć choroby, w tym te najgroźniejsze jak nowotwory, a opalanie się – uwaga! – zmniejsza ryzyko raka! Bo to właśnie dzięki ekspozycji na słońce, a dokładnie mówiąc dzięki promieniowaniu UVB, rośnie poziom witaminy D w organizmie. Nie jest możliwe pokrycie zapotrzebowania na ten składnik z diety. Naturalna chemioterapia W rezultacie badań American Cancer Society wycofało się z wcześniejszych zaleceń bezwzględnego unikania słońca. Zespół prof. Edwarda Giovannucciego z Harvard University dowiódł, że na każdy przypadek nowotworu skóry spowodowany nadmiernym opalaniem się przypada aż 30 zachorowań na raka związanych z niedoborem słońca. Według specjalistów optymalny poziom witaminy D pozwoliłby uniknąć 17 rodzajów raka, m.in. okrężnicy, trzustki, płuc, jajników, piersi, prostaty. Związek między niedoborem witaminy D a ryzykiem zachorowania na raka potwierdziło ponad 200 badań epidemiologicznych. W przypadku kobiet po menopauzie witamina D może ograniczyć ryzyko wystąpienia raka o 60 proc. W przypadku typowego raka piersi ryzyko zmniejsza się nawet o 90 proc. – stąd niektórzy określają ten nowotwór mianem zespołu niedoboru witaminy D. Mężczyźni przebywający na słońcu co najmniej 20 godzin tygodniowo dwukrotnie rzadziej niż inni chorują na raka prostaty. Z kolei osoby, które często się opalają, są o 30-40 proc. mniej narażone na chłoniaki, nowotwór złośliwy układu chłonnego. Co ciekawe, badacze z Uniwersytetu Meksykańskiego w Albuquerque wykazali, że słońce zwiększa szanse przeżycia chorych na… czerniaka, bo sprawia, że nowotwór staje się mniej agresywny (przy łagodnej i stopniowej ekspozycji na słońce). Witamina D hamuje namnażanie się nieprawidłowych komórek, stąd nie tylko chroni przed rakiem, ale też pomaga go leczyć. To dlatego, jak podejrzewają naukowcy, na nowotwory rzadziej chorują mieszkańcy południa Europy, u których poziom witaminy D jest wyższy. Im dalej na północ, tym częściej występuje aż 13 rodzajów raka. Według badania przeprowadzonego przez trzech specjalistów: W. Granta, C. Garlanda, M. Holicka, w samej tylko Wielkiej Brytanii byłoby o 22 tys. mniej zgonów z powodu raka, gdyby stężenie witaminy D w ogólnej populacji było wyższe. Klucz do serca „Czy wiesz, że w Grecji nie buduje się ratunkowych oddziałów kardiologicznych – takich, jakie powstają w szpitalach w każdym większym polskim mieście? – pyta wydawca książki dr. Sarfaza Zaidiego pt. Witamina D kluczem do zdrowia. – Nie potrzebują tych oddziałów, bo w odróżnieniu od Polski nie mają tam problemów z zawałami serca ani z nadciśnieniem. Owszem, Grecy są mniej zestresowani i przestrzegają innej diety, ale przede wszystkim mają dużo więcej słońca,...

czytaj więcej

Jak pokonać choroby z autoagresji?

Dodane przez w 19:28 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 1 komentarz

Jak pokonać choroby z autoagresji?

Jak pokonać choroby z autoagresji? Choroby autoimmunologiczne stają się równie powszechne jak choroby układu krążenia i nowotworowe. To plaga XXI wieku. Choć uznano je za nieuleczalne, można z nimi wygrać.  Według wielu badaczy choroby autoimmunizacyjne, bo taka jest ich prawidłowa nazwa, plasują się na trzecim miejscu na liście najbardziej rozpowszechnionych chorób przewlekłych w USA — tuż za chorobami układu krążenia i nowotworami. Są też tacy lekarze, którzy uważają, że chorych na choroby z autoagresji jest nawet więcej niż pacjentów kardiologicznych i onkologicznych razem wziętych. (…) Lekarze medycyny funkcjonalnej oraz specjaliści medycyny spersonalizowanej i medycyny żywienia odnoszą ogromne sukcesy w leczeniu pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi. Medycyna funkcjonalna zakłada, że zachowanie zdrowia nie jest kwestią wyleczenia pojedynczych objawów czy nawet chorób, ale ciała jako całości — przy założeniu, że poszczególne jego układy nieustannie na siebie oddziałują. Przy zastosowaniu odpowiednich protokołów leczniczych, opartych przede wszystkim na zmianie odżywiania i wspomagającej suplementacji, choroby z autoagresji można zatrzymać, a nawet cofnąć. Najpowszechniej występującą chorobą z autoagresji jest choroba Hashimoto — najczęstsza przyczyna zapalenia tarczycy i jej niedoczynności. Wśród innych znanych chorób można wymienić cukrzycę typu pierwszego, reumatoidalne zapalenie stawów (RZS), toczeń rumieniowaty układowy, stwardnienie rozsiane (SM), chorobę Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, łuszczycę, bielactwo, a wśród rzadziej spotykanych  – sarkoidozę. W sumie chorób tych naliczono około stu. W ostatnich latach obserwuje się stale zwiększającą się zapadalność na choroby autoimmunologiczne. Ich wspólną przyczynę stanowi produkowanie przez organizm przeciwciał niszczących komórki własnego organizmu. W normalnych warunkach przeciwciała służą do walki z wrogami zewnętrznymi: bakteriami, wirusami, grzybami i toksynami, ale nadwyrężony układ odpornościowy zaczyna atakować własne białka. Za głównych winowajców długo uważano bakterie i wirusy, jednak obecnie coraz częściej wymienia się obok nich nieprawidłowo funkcjonujące jelito. Czynnik genetyczny odpowiada za choroby autoagresywne jedynie w 25 proc. (…) Wśród czynników inicjujących choroby autoimmunizacyjne dr Myers wymienia alergie pokarmowe, zespół nieszczelnego jelita, obciążenie toksynami, ukryte infekcje i stresujące życie. Jej program, podobnie jak innych specjalistów (lekarzy zajmujących się tymi chorobami, dietetyków klinicznych, immunologów), obejmuje zmianę sposobu odżywiania (wykluczenie alergenów i czynników prozapalnych), wyleczenie jelit i infekcji, detoksykację i obniżenie poziomu stresu. Katarzyna Lewkowicz-Siejka Skrót artykułu. Całość dostępna w elektronicznej wersji do nabycia tu: www.sklep.znakiczasu.pl lub już niebawem w wersji papierowej w dużych salonach...

czytaj więcej

Depresja – jak z nią walczyć? Poznaj „Dekalog antydepresyjny”

Dodane przez w 13:40 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Profilaktyka, Stres, Styl Życia, Umysł | 0 komentarzy

Depresja – jak z nią walczyć? Poznaj „Dekalog antydepresyjny”

Depresja to nie tylko problem jesienno-zimowy. Często przychodzi lub nasila się wiosną. Dotyka 14 proc. światowej populacji. Oto dziesięć kroków wspomagających walkę z tą chorobą.  Anna ma 36 lat. Żyje z mężem i dwójką dzieci. Jednak to, czego doświadcza każdego dnia, trudno nazwać życiem. Przez większość czasu jej myśli przepełniają strach i obawy. Nie ma ku temu wyraźnego powodu, mimo to strach jest stale obecny w jej życiu. Często jest spięta, wygląda mizernie, na ciągle przemęczoną. Czasami płacze bez powodu. Uśmiech i radość jej dzieci nie robią na niej wrażenia. Nocami nie może spać. „To straszne. Przerażające. Jestem zrozpaczona. Dłużej już tego nie zniosę — wyznała mi. — Nie mam ochoty nic robić. Nie mogę się do niczego zmobilizować. Nigdzie nie wychodzę. Nie chcę się z nikim spotykać. Ciągle tylko leżę, mimo że nie mogę spać. Nieustannie myślę tylko o swoich problemach. Zbrzydło mi jedzenie. Przez ostatnie tygodnie straciłam pięć kilo. Czasami myślę sobie, że najlepiej byłoby po prostu skończyć z tym koszmarem”. Anna jest ofiarą depresji — najpowszechniejszego zaburzenia psychicznego. Na całym świcie cierpi na nią około 400 milionów ludzi — 12-14 proc. populacji1. Częstymi symptomami depresji są: ponury nastrój, brak zainteresowania przyjemnościami, poczucie winy, niskie poczucie własnej wartości, problemy ze snem, brak apetytu, brak energii, problemy z koncentracją. W najgorszych wypadkach depresja może doprowadzić do samobójstwa. Każdego roku w ten sposób kończy swoje życie około 850 tys. ludzi. Ten opis może przygnębiać, jednak jeszcze gorsze jest to, że dwie trzecie cierpiących z powodu depresji nie podejmuje leczenia, podczas gdy życie ponad 80 proc. chorych zmienia się na lepsze po przeprowadzeniu stosownej terapii. Rodzaje depresji Badacze wprowadzili podział na kilka typów depresji. Depresja duża jest stanem, w którym osoba ciągle czuje się przygnębiona, nic jej nie interesuje, ma zaburzenia apetytu, cierpi na bezsenność, trapią ją niepokój, osłabienie, wątpliwości oraz miewa skłonności samobójcze. Depresja przewlekła jest rozciągnięta w czasie (trwa przez co najmniej dwa lata u dorosłych i jeden rok u dzieci/młodzieży) i ma takie same objawy jak depresja duża, jednak o mniejszej intensywności. Depresja dwubiegunowa jest stanem, który wyróżnia się występowaniem dużej depresji oraz okresowymi epizodami maniakalnymi. W tym czasie, który może trwać nawet tydzień, umysł jest w nienaturalnym stanie — osoba taka jest albo nadmiernie wylewna, albo nadmiernie drażliwa, może mieć złudzenie wielkości, problemy ze snem, problem z zebraniem myśli, być nadmiernie rozmowna i aktywna, a także może doświadczać psychomotorycznych wzburzenień. Cyklofrenia jest podobna do zaburzeń dwubiegunowych, jednak charakteryzuje się dłuższym czasem trwania i mniejszą intensywnością. Czy mam depresję? Jeśli chcesz sprawdzić stan swojego umysłu, wykonaj test Wanga zamieszczony na końcu artykułu. Dekalog antydepresyjny Dwoma podstawowymi metodami zwalczania depresji są psychoterapia i leczenie farmakologiczne. To ostatnie musi być poprzedzone konsultacją z psychiatrą, który zaproponuje odpowiednią terapię. Najbardziej skuteczną psychoterapią jest terapia poznawczo-behawioralna, która pomaga pacjentom zyskać umiejętności innego podchodzenia do pewnych spraw, rozumienia i radzenia sobie z problemami, których doświadczają, co daje perspektywę zmniejszenia natężenia i czasu trwania choroby. Spośród wielu metod osiągnięcia takich rezultatów przedstawiam jedną — 10 kroków, które nazwałem dekalogiem antydepresyjnym. Świadomie zwalczaj pesymistyczne myśli. Negatywne myśli mające na nas największy wpływ nazywa się negatywną triadą poznawczą. Są to: (1) negatywne myśli i uczucia dotyczące własnej osoby; (2) skłonność do negatywnego odbierania zewnętrznego otoczenia; (3) postrzeganie przyszłości w negatywny sposób. Na przykład Anna była przekonana o tym, że jest złą matką i koszmarną żoną. Wydawało jej się, że mąż...

czytaj więcej

Jak ćwiczyć, aby schudnąć?

Dodane przez w 17:39 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Sport, Styl Życia | 1 komentarz

Jak ćwiczyć, aby schudnąć?

Każdy kilogram nadwagi ludzki organizm odczuwa potrójnie. Dlatego nawet niepozorne 5 kg jest już obciążeniem dla serca, kręgosłupa, stawów i reszty ciała. Pocieszający jest jednak fakt, że im więcej mamy nadwagi, tym szybciej ją tracimy. Oczywiście pod warunkiem, że mądrze się za to weźmiemy. DO ODCHUDZANIA WARTO ZABRAĆ SIĘ Z GŁOWĄ Podobnie jak nie poleca się drakońskich diet, tak też nie wskazane są mordercze treningi. Jeśli chodzi o przemyślany plan redukcji masy ciała, najbardziej poleciłbym dietę roślinną, która działa oczyszczająco, regenerująco, leczniczo i regulująco na masę ciała. W przeciwieństwie do innych diet, na przykład optymalnej, nie ma ona efektów ubocznych. Dieta i ćwiczenia potrafią bardzo wiele zmienić, ale jedno musi towarzyszyć drugiemu. Dlatego jeśli chcemy, aby efekty przychodziły możliwie szybko, trzeba połączyć ruch i dietę. Nie każdy specjalista do spraw żywienia ma wystarczającą wiedzę na temat właściwego komponowania posiłków roślinnych tak, aby niczego nie zabrakło w dziennej racji pokarmowej. Nie można też ufać gazetom, programom telewizyjnym i innym tego typu źródłom. Program odchudzania trzeba rozłożyć na miesiące, nie spodziewając się zadowalających efektów już po kilku dniach. Prawidłowo powinniśmy chudnąć około pół kilograma tygodniowo. Oczywiście, im większą nadwaga, tym szybciej kilogramy będą ubywać, zwłaszcza jeśli podjęliśmy regularny ruch. WYBRAĆ NAJLEPSZE ROZWIĄZANIE  Każda forma ruchu będzie sprzyjała utracie tkanki tłuszczowej, ale nie każda w jednakowym stopniu. Spalanie tkanki tłuszczowej zachodzi w ściśle określonych warunkach treningu. Jeśli chcemy jak najbardziej efektywnie ćwiczyć, wysiłek fizyczny powinien być wykonany w zakresie niskiej i umiarkowanej intensywności.  NIE TYLKO PRAKTYKA, ALE TEŻ TEORIA  Natężenie treningu, lub jak kto woli obciążenie treningowe, doskonale można określić za pomocą tętna – częstotliwości skurczów serca. W tym celu warto wyposażyć się w pulsometr (cena od 50 zł w górę). Tkanka tłuszczowa ma to do siebie, że spalana jest w trakcie ćwiczeń tlenowych – aerobowych. Oznacza to, że wysiłek powinien być o niskiej, umiarkowanej intensywności. Kolejnym bardzo istotnym warunkiem dla spalania tkanki tłuszczowej jest czas trwania wysiłku. Już po około 20 minutach umiarkowanego ruchu, to właśnie tkanka tłuszczowa stanowi główne źródło energii, a im dłużej wysiłek trwa, tym więcej tkanki tłuszczowej się utlenia. Warunkiem jest jednak niska, do umiarkowanej, intensywność ćwiczeń, trwająca ponad 20 minut. Dobranie odpowiedniego tętna często stwarza problem dla osób początkujących. Dla osób nie posiadających pulsometru, dobrym wskaźnikiem pozostawania w niskiej do umiarkowanej intensywności jest uczucie przyśpieszonego bicia serca i oddechu, przy którym możemy swobodnie rozmawiać (nie potrzebujemy dodatkowego oddechu na wyrównanie niedoborów tlenu, czyli przerwy w rozmowie). Natomiast, jeśli wyposażymy się w pulsometr, a zdecydowanie warto, wówczas istotne jest określenie progów tętna. Częstotliwość skurczów serca pokazuje nam, w jakim stopniu organizm, a w szczególności układ krwionośny i oddechowy, zaadoptował się do aktualnie trwającego wysiłku fizycznego. Powstaje jednak pytanie: jak dobrać odpowiednie wartości tętna, które będą wyznaczały zakres intensywności umiarkowanej podczas treningu? Najlepiej byłoby wykonać pomiar w warunkach laboratoryjnych. Jednakże sposób ten wymaga specjalistycznego sprzętu medycznego i sam w sobie jest kosztowny. POTRZEBNA WIEDZA: WARTO POZNAĆ WZORY  W zamian można posłużyć się jednym z wielu wzorów na wyznaczanie zakresu intensywności umiarkowanej wysiłku fizycznego:  T max (tętno maksymalne) –
T spoczynkowe = rezerwa tętna; 70% rezerwy tętna + T spoczynkowe.  Według wielu źródeł, aby najpewniej spalić tkankę tłuszczową musimy od obliczonego tętna odjąć 10–15 uderzeń serca. Dolną granicą wysiłku fizycznego będzie wynik ze wzoru, minus 15 uderzeń, a górną minus 10.  OD TEORII DO PRAKTYKI  Przykład: Pan Marek ma 50 lat, a...

czytaj więcej

Podstawy naukowe dla stosowania probiotyków i prebiotyków

Dodane przez w 13:29 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 0 komentarzy

Podstawy naukowe dla stosowania probiotyków i prebiotyków

Mikroflora jelitowa i jej znaczenie w otyłości oraz regulacji procesów metabolicznych  organizmu Mikroflora jelitowa reguluje pozyskiwanie energii z pożywienia i wpływa na proces jej magazynowania w organizmie człowieka (27). U osób zdrowych prawidłowa mikroflora i szczelna bariera jelitowa zapobiegają przenikaniu toksyn z przewodu pokarmowego do organizmu. U osób z nadwagą i otyłością stwierdza się zaburzenia mikroflory jelitowej, czyli dysbiozę. W dysbiozie dochodzi do zmniejszenia ilości, różnorodności i funkcji szczepów bakteryjnych występujących w przewodzie pokarmowym (28). Obserwuje się zmniejszenie ilości niektórych szczepów bakterii Gram dodatnich (przede wszystkich bifidobakterii, pałeczek kwasu mlekowego, a także bakterii z gatunku Clostridium leptum), odpowiedzialnych za wytwarzanie substancji ochronnych i przeciwzapalnych.W przewodzie pokarmowym zaczyna dominować rodzaj bakterii Gram dodatnich -Mollicutes (29) (Rycina 12). Mollicutes charakteryzują się wyjątkową zdolnością i wysoką wydajnością w pozyskiwaniu energii z pożywienia, która jest magazynowana w tkance tłuszczowej (29). Ponadto bakterie te mogą przenikać przez uszkodzoną barierę jelitową do organizmu, wywołując przewlekły stan zapalny. W opublikowanych badaniach wykazano nawet obecność bakterii z rodzaju Mollicutes w rożnych tkankach i narządach (30). Dysbioza wywołuje liczne następstwa niekorzystne dla zdrowia i jest przyczyną dysfunkcji bariery jelitowej. W wyniku tego dochodzi do tzw. endotoksemii, czyli zatrucia organizmu antygenami  i substancjami pochodzenia bakteryjnego (31). Prowadzi to do zaburzenia wielu procesów metabolicznych w organizmie człowieka (32, 33). Wykazano, że bakterie probiotyczne, w szczególności bifidobakterie zapobiegają endotoksemii, a ich brak jest ściśle związany z jej narastaniem (34). Ponadto w licznych pracach udowodniono związek endotoksemii z większą masą ciała ( im więcej toksyn tym większa masa ciała), nieprawidłową tolerancją glukozy i cukrzycą (im większa endotoksemia tym gorsza regulacja stężenia cukru we krwi), podwyższonym stężeniem cholesterolu we krwi oraz występowaniem miażdzycy i nadciśnienia tętniczego (35, 36, 37, 38, 39). Rycina. Wpływ diety na mikroflorę jelitową człowieka Dysbioza i jej znaczenie w zespole metabolicznym W przypadku stwierdzenia współwystępowania nadwagi lub otyłości, nieprawidłowej gospodarki cukrowej i lipidowej oraz nadciśnienia mówimy o zespole metabolicznym. Stwarza on duże zagrożenie wystąpienia chorób układu krążenia (główna przyczyna śmierci w naszym kraju), nowotworów (szczególnie raka jelita grubego) oraz przedwczesnej śmierci (40). Wśród licznych czynników wywołujących dysbiozę można wymienić nieprawidłową dietę, brak ruchu, stres a także przyjmowanie niektórych leków. Rycina. Sekwencja zdarzeń prowadząca do zespołu metabolicznego i jego powikłań. Dieta bogatotłuszczowa, bogatobiałkowa, uboga w nienasycone kwasy tłuszczowe i błonnik roślinny prowadzi do zwiększenia liczby bakterii Gram ujemnych produkujących lipopolisacharydy, które przenikają do krążenia ogólnoustrojowego. Upośledzenie bariery jelitowej i przenikanie toksyn bakteryjnych z przewodu pokarmowego do organizmu wywołuje przewlekły stan zapalny, prowadzi do insulino oporności i wzrostu stężenia szkodliwych frakcji cholesterolu we krwi. Szczególnie niekorzystny efekt jaki wywołuje dieta bogatotłuszczowa to zmniejszenie ilości bifidobakterii (41). Dieta bogata w błonnik i prebiotyki zwiększa ilość bifidobakterii, ogranicza endotoksemię i w konsekwencji zmniejsza ogólnoustrojową reakcję zapalną, poprawiając tym samym procesy metaboliczne (42, 43, 44). Rycina. Endotoksemia i mikroflowa jelitowa a masa ciała Coraz większą rolę, w modulacji mikroflory jelitowej i związanego z nią mikrobiomu przypisuje się także probiotykom (45, 46, 47). Przykładowe wyniki badań obrazujące zależność pomiędzy liczbą bifidobakterii w przewodzie pokarmowym a zawartością toksyn pochodzenia jelitowego (endotoksemia) i wpływ na masę ciała przedstawiono na rycinie 14 (38): Przyjmowanie szczególnych probiotyków i prebiotyków, zapewnia zróżnicowaną, dobrze funkcjonującą mikroflorę jelitową, która gwarantuje optymalne odzyskiwanie energii z pożywienia i jej magazynowanie w organizmie, co z kolei sprzyja uzyskaniu prawidłowej sylwetki i masy ciała. Szczególne probiotyki modulują mikroflorę jelitową, poprzez zwiększenie liczby bakterii z rodzaju bifidobakterii i pałeczek kwasu mlekowego...

czytaj więcej

Nie wszystkie desery muszą tuczyć

Dodane przez w 11:04 w Najnowsze Artykuły, Odżywianie, Polecane Artykuły, Styl Życia | 5 komentarzy

Nie wszystkie desery muszą tuczyć

Czy jedząc słodycze, musimy mieć poczucie winy z powodu nadmiaru spożywanych kalorii i cukru? Wbrew pozorom – nie! Możemy przygotować desery, które zaspokoją nasze kubki smakowe, a jednocześnie dostarczą organizmowi wartościowych składników odżywczych. Wystarczy odrobina umiejętności kulinarnych i trochę fantazji. Niemal każdy z nas ma potrzebę sięgnięcia po coś słodkiego. Jest ona obecna od wieku niemowlęcego, gdy dziecko zaznaje poczucia bezpieczeństwa przy słodkim mleku mamy. – Dzieci możemy zaczarować słodyczami. Gdy taki maluch dostanie kolorowy napój, zyskujemy jego wdzięczność. Skłonność do rzeczy słodkich ma w sobie coś z uzależnienia. Gdyby ktoś zażył lek podawany narkomanom, przestałby czuć przyjemność, na przykład po zjedzeniu czekolady, bo słodycze działają na obszary przyjemności w mózgu – tłumaczyła Beata Głowacka, prelegentka Klubu Zdrowia w Chrzanowie. Problem w tym, że ta przyjemność przekłada się na spożywanie ponad 40 kilogramów cukru rocznie na osobę! To prawie pięć razy więcej niż zaleca Światowa Organizacja Zdrowia. Narażamy się tym na liczne konsekwencje, jak wzrost poziomu cholesterolu, niszczenie zębów, zakłócona równowaga chemiczna i hormonalna organizmu. Taki styl życia sprzyja rozwojowi wielu chorób (w tym nowotworów). Nie musimy jednak całkiem rezygnować ze słodyczy. Wystarczy przestawić się na te robione własnoręcznie z produktów, które dostarczą nam witamin i innych składników odżywczych. Beata Głowacka, prowadząca blog kulinarny, bazuje na deserach bez mąki, jajek, cukru i nabiału. Poniżej przedstawiamy kilka przepisów, jakie przekazała uczestnikom Klubu Zdrowia. Nutella wegańska Składniki: 1 awokado, 10 namoczonych lub świeżych daktyli, 1 laska wanilii, 2 łyżki masła orzechowego, 4 łyżki karobu w proszku, szczypta soli. Sposób przygotowania: Wszystkie składniki zmiksować na krem. Gofry pomidorowe Składniki: 1 puszka pomidorów cherry w soku, 10 łyżek mąki z ciecierzycy, 1 banan, 1/2 łyżeczki przyprawy do piernika. Sposób przygotowania: Pomidory zblendować na gładką masę. Dodawać stopniowo mąkę z przyprawą, powoli mieszając, by uzyskać gęste ciasto na gofry. Odstawić na godzinę. Banana zblendować na mus i dodać do ciasta. Piec w gofrownicy 8 minut. Wystudzić na kratce. Koktajl kokosowy z mango Składniki: 1/2 szklanki wiórków kokosowych, 2 szklanki wody, 1/2 dojrzałego mango, 1 łyżka soku z cytryny. Sposób przygotowania: Wiórki zalać 1/2 szklanki wrzątku i odstawić na kilka godzin. Namoczone zmiksować z 1 szklanką bardzo ciepłej wody. Odcisnąć do dzbanka przez gęstą ściereczkę. Pozostałości przesypać do blendera, zalać pozostałą 1/2 szklanki gorącej wody i ponownie zmiksować. Odcisnąć przez ściereczkę do reszty mleka i wystudzić. Mango obrać i zmiksować z uzyskanym mlekiem kokosowym, dodając pod koniec sok z cytryny. Sezamki Składniki: 10 daktyli, 50 ml ciepłej wody, 3 łyżki inuliny, 1 szklanka sezamu, szczypta soli. Sposób przygotowania: Daktyle zalać ciepłą wodą i odstawić na godzinę. Zmiksować je z wodą i inuliną na mus. Dosypać sezamu i soli, dokładnie wymieszać. Masę rozsmarować na papierze do pieczenia. Podpiec przez 35 minut w temperaturze 150 st. C. Wystudzić. Kroić ostrym nożem. Więcej przepisów można znaleźć na www.swojskozfasolka.pl stronie prowadzonej przez Beatę Głowacką. Marek Oratowski Artykuł ukazał się w tygodniku ziemi chrzanowskiej „Przełom” nr 46 dnia 16 listopada 2016 r. ...

czytaj więcej

Witamina B12 a atopowe zapalenie skóry i inne dermatozy

Dodane przez w 20:10 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 2 komentarze

Witamina B12 a atopowe zapalenie skóry i inne dermatozy

Atopowe zapalenie skóry to – jak wskazuje nazwa – choroba skóry, na którą nie ma obecnie lekarstwa prowadzącego do całkowitego wyleczenia. Choroba ta nazywana jest również wypryskiem atopowym, świerzbicą, alergicznym zapaleniem skóry lub egzemą. Jej symptomy to między innymi dokuczliwe swędzenie, zaczerwienienie, suchość i łuszczenie się skóry, a także skłonność do zapaleń bakteryjnych. Szacuje się, że schorzenie to dotyka aż 20% dzieci i 3% osób dorosłych1. Według Fundacji Alabaster, w Polsce co piąte dziecko i co pięćdziesiąta osoba dorosła dotknięte są tym problemem2. Według tej samej organizacji, częstotliwość występowania atopowego zapalenia skóry w Polsce wzrosła z 6.1% w roku 2000 do 11% w roku 2009. Dwa badania, jedno przeprowadzone na dzieciach a drugie na osobach dorosłych, wskazują na efektywne działanie witaminy B12 dodanej do maści (kremu, balsamu) jako środka łagodzącego symptomy tego schorzenia. W pierwszym z nich 49 osób dorosłych (kobiet i mężczyzn) między 18 a 70 rokiem życia przez 8 tygodni smarowało jedną stronę ciała maścią zawierającą witaminę B12, a drugą stronę smarowano maścią z substancją obojętną (placebo)3. Osoby te nie były świadome, która maść zawierała dodatek witaminy B12. Zmiany symptomów oceniane były przez samych pacjentów w specjalnie przygotowanej ankiecie. Średni wynik dotkliwości symptomów po stronie ciała, którą smarowano maścią z witaminą B12, obniżył się o około 55 jednostek. Wynik obliczono biorąc pod uwagę objawy, takie jak suchość, swędzenie, zliszajowacenie czy rumienistość skóry. Efektywność maści określono jako „dobrą” lub „bardzo dobrą”. Stan skóry pacjentów ulegał poprawie odpowiednio do długości stosowania maści. Według autorów badania: „Wyniki te dokumentują istotną wyższość maści z witaminy B12 w porównaniu z placebo w odniesieniu do zmniejszenia stopnia i nasilenia atopowego zapalenia skóry. Ponadto maść była bardzo dobrze tolerowana, a jej użycie powiązane jest z bardzo niskim ryzykiem powikłań”. Drugie badanie przeprowadzono na grupie 21 dzieci, których przedział wiekowy wynosił od 6 miesięcy do 14 lat4. Przez cztery tygodnie dzieci smarowano maścią zawierającą witaminę B12 (grupa eksperymentalna) albo placebo (grupa kontrola). Stan skórny dzieci został oceniony na początku badania oraz po dwóch i po czterech tygodniach używania maści lub placebo. Objawy klasyfikowano według formatu SCORAD, używanego jako standard w oszacowaniu nasilenia atopowego zapalenia skóry. Na początku badania wyniki SCORAD były podobne w obu grupach dzieci, średnio wynosiły one 13.19 w grupie eksperymentalnej i 12.57 w grupie kontrolnej. Po dwóch tygodniach wynik w grupie eksperymentalnej zmniejszył się o 3 jednostki, a w grupie kontrolnej o 1 jednostkę. Po czterech tygodniach, w porównaniu do stanu początkowego, wynik w grupie eksperymentalnej zmniejszył się o 4.52 jednostek, a w grupie kontrolnej o 1.61 jednostek. Według autorów tego badania: „Biorąc pod uwagę wyniki badania, wydaje się, że naskórne zastosowanie witaminy B12 zapewnia skuteczną i bezpieczną metodę leczenia dzieci z egzemą. Taki tryb leczenia przynosi rezultaty już po 2 tygodniach od rozpoczęcia leczenia”. Wyniki powyższych badań zachęcają do wypróbowania w przypadku przewlekłych chorób skórnych maści, kremów czy balsamów z dodatkiem witaminy B12. W Polsce preparaty takie dostępne są jak na razie tylko w sprzedaży internetowej (bez recepty). Znaleźliśmy aktualnie jeden produkt paramedyczny, który można polecić zainteresowanym, mianowicie Purnatur B12 Lotion (producent: Lopal E.K. Ingo Lieberum). Niemiecki producent podaje, że jest to balsam pielęgnujący do skóry szczególnie wrażliwej, suchej, łuszczącej, a także świerzbiącej. Zaleca stosować jako wspomaganie leczenia dermatoz, szczególnie łuszczycy i atopowego zapalenia skóry, również u dzieci od 3 roku życia. Główne składniki Purnatur B12 to witamina B12, działające przeciwzapalnie...

czytaj więcej

Uważaj, czego dotykasz

Dodane przez w 11:14 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 0 komentarzy

Uważaj, czego dotykasz

Nasza skóra to trzecia obok układu oddechowego i pokarmowego droga, którą do naszego organizmu codziennie dostają się trucizny. Na problemy narażony jest przede wszystkim układ hormonalny. Nasze ubrania, a nawet środki czystości powoli nas okradają z dobrego zdrowia. Toksyczne piżamy Jeśli wasze niemowlęctwo i dzieciństwo przypadło na lata 70. XX wieku, prawdopodobnie rodzice ubierali was w rakotwórcze śpioszki i piżamki z domieszką fosforanu tris — bromowanego środka przeciwpalnego (BFR). To od tego czasu karierę w branży tekstylnej zaczął robić poliester, bo łatwiej niż bawełna znosił kontakt z fosforanem. Statystyki były zadowalające — coraz mniej dzieci ginęło od piżam zajmujących się ogniem. Jednak szybko rosła liczba dowodów wskazujących, że fosforan tris to mutagen i czynnik rakotwórczy — sto razy niebezpieczniejszy od czynników rakotwórczych występujących w dymie papierosowym. Przenika do organizmu dziecka przez skórę lub w wyniku wkładania do buzi zaimpregnowanego nim materiału. Publiczna debata z udziałem organizacji ochrony środowiska i naukowców doprowadziła w USA do spadku popytu na piżamki z BFR z 70 do 20 proc. W ciągu zaledwie roku do Europy i w inne miejsca na świecie po cichu wywieziono miliony fosforanowych piżam. Ten skandal jeszcze nie umilkł, gdy doszło do kolejnej afery ze spowalniaczami palenia — polibromowanymi bifenylami (PBB), które doprowadziły do skażenia całego stanu Michigan. Jeszcze po pięciu latach od wykrycia źródła problemu 97 proc. mieszkańców tego regionu było skażonych PBB. Ekspozycja na ten środek może wiązać się z zachorowaniem na raka piersi i nowotwory układu pokarmowego, występowaniem chłoniaków i poronieniami. PBB jest co prawda wycofywane z rynku na całym świecie, ale z ponad 170 stosowanych obecnie chemicznych substancji przeciwpalnych prawie wszystkie najbardziej znane są „bromowane”. Przeciwpalny kurz Jedne z najpopularniejszych stosowanych dziś środków przeciwpalnych to polibromowane etery difenylowe (PBDE). „Jeśli dokonamy analizy laboratoryjnej PBDE w kontekście zaburzeń endokrynologicznych, zaburzeń tarczycy i rozwojowej neurotoksyczności, okaże się, że skutki działania tych substancji są dokładnie takie same jak w przypadku PCB” — tłumaczy dr Deborah Rice z Centrum Kontroli Chorób i Prewencji w Maine. Warto dodać, że PCB, czyli polichlorowane bifenyle, zdelegalizowano w związku z tym jeszcze w latach 70. XX wieku. Wstrząs w świecie naukowym przyniosły opublikowane w 1998 roku szwedzkie badania. Okazało się, że środek gromadzi się w mleku matki — stężenie PBDE rosło w badanych próbkach wykładniczo, powiększając się dwukrotnie co pięć lat. Naukowcy zaczęli bliżej przyglądać się PBDE. U niektórych badanych Amerykanów wykryto przekroczoną normę PBDE nawet o 500 proc.! Długo szukano wytłumaczenia. Na trop wpadła dr Heather Stapleton z Uniwersytetu Duke, która zaczęła badać próbki domowego kurzu. Wszystkie miały wysokie poziomy PBDE. Zrozumiano wtedy, że substancje te uwalniają się z przedmiotów, które mają je w swoim składzie, np. elastycznej pianki w kanapie, obicia materaca, dywanu, obudowy telewizora czy komputera. Unoszą się w naszych domach i biurach, by w końcu osiąść na podłodze w postaci kurzu. Z uwagi na bliższy kontakt z podłogą na ten rodzaj zanieczyszczenia są szczególnie narażone dzieci. Analizy porównawcze potwierdziły: młodsze osoby mają w swoich organizmach większe stężenie PBDE niż osoby starsze. Dlaczego substancje te wciąż są stosowane, skoro odkryto, jak bardzo są szkodliwe? Dr Deborah Rice wyjaśnia: bo dotąd nie wydarzyła się żadna spektakularna katastrofa z udziałem PBDE. Skażenie tymi związkami to powolny proces, ale bardziej zdradliwy niż zanieczyszczenie wywołane związkami PCB. Bakteriofobia Rocznie mamy kontakt z 72 tys. chemikaliów. Kobiety pracujące w domu mają o 54 proc. wyższą zachorowalność...

czytaj więcej

Najzdrowszy Kościół świata

Dodane przez w 12:00 w Najnowsze Artykuły, Polecane Artykuły, Różne, Styl Życia | 2 komentarze

Najzdrowszy Kościół świata

Rząd Stanów Zjednoczonych wydał już 13 milionów dolarów, by ustalić, gdzie tkwi tajemnica zdrowia adwentystów, którzy żyją dłużej od innych ludzi średnio o 10 lat. Adwentyści nie tylko żyją dłużej, ale zdecydowanie rzadziej umierają na choroby nowotworowe czy układu krążenia. Okazało się, że połowę sukcesu zawdzięczają abstynencji od palenia tytoniu, a drugą połowę lepszej diecie. Połowa adwentystów to wegetarianie, reszta stosuje… biblijną dietę. Adwentyści nie piją alkoholu i unikają używek. Na sto lat przed sformułowaniem przez Światową Organizację Zdrowia definicji zdrowia jako dobrego samopoczucia nie tylko fizycznego, ale i psychicznego oraz społecznego, uczynili to adwentyści, zwracając uwagę na holistyczną definicję zdrowia zawartą w Biblii. Zdrowie z Pisma Świętego „W połowie XIX wieku, gdy edukacja medyczna trwała tylko kilka miesięcy, a lekarze stosowali np. upust krwi, okłady musztardowe, proszki rtęciowe (kalomel), a nawet strychninę, adwentyści głosili rewolucyjną naukę — mówi dr n.med. Anna Słonecka-Polok, rektor Wyższej Szkoły Teologiczno-Humanistycznej w Podkowie Leśnej i szef Instytutu Promocji Zdrowia. — Że wieprzowina jest niezdrowa, że alkohol i tytoń to trucizny, że napoje kofeinowe, kawa i herbata, są szkodliwe, że nie służą nam tłuste ciasta, ostre przyprawy, nadmiar mięsa, że należy ograniczać apetyt, nie jeść między posiłkami. Uczono, by pracować uczciwie, ale z umiarem, bo przepracowanie niszczy umysł i ciało. Zwracano uwagę na leczniczą moc natury i polecano stosowanie ziół zamiast ówczesnych  lekarstw — a pamiętajmy, że były nimi rtęć i strychnina! Było wiele innych zasad zdrowotnych i warto podkreślić, że wszystkie znalazły naukowe wsparcie współczesnej medycyny i  nowoczesnej dietetyki”. Świat nauki zauważył, że adwentyści cieszą się lepszym zdrowiem i statystycznie dłużej żyją. Badania przeprowadzone w drugiej połowie XX wieku ujawniły, że ryzyko zgonu z powodu raka wśród mężczyzn adwentystów wynosi 52 proc. w stosunku do przeciętnej (czyli 100 proc.), natomiast wśród kobiet — 68 proc. Rak płuc występuje wśród adwentystów pięciokrotnie rzadziej, a rak jelita grubego i jajnika o połowę rzadziej. Zauważono też u adwentystów związek między odpornością na raka prostaty i trzustki a spożywaniem umiarkowanych ilości roślin strączkowych. Ryzyko zachorowania na raka pęcherza u adwentystów niespożywających mięsa jest przynajmniej o połowę mniejsze niż u osób, które jedzą mięso częściej niż trzy razy w tygodniu. „Z nowszych badań wynika, że adwentyści mają najniższe ryzyko miażdżycy w porównaniu z innymi grupami — mówi prof. dietetyki i dr nauk med. John A. Scharffenberg, wieloletni szef Katedry Żywienia Człowieka Uniwersytetu Medycznego Loma Linda w USA. — Zresztą badania adwentystów trwają. Rząd dał nam 13 milionów dolarów, żeby takie badania kontynuować, bo jesteśmy dobrą grupą do badań z uwagi na to, że nie ma innych czynników jak palenie tytoniu czy picie alkoholu. Pierwsi odkryliśmy, że spożywanie orzechów obniża ryzyko chorób serca. Loma Linda jest znana na świecie z tylu odkryć, że naukowcy dostają coraz więcej funduszy na swoje badania”. Biblijna dieta — archaizm czy medycyna nowej generacji? Jaką dietę stosują adwentyści? Połowa nie je mięsa w ogóle, a połowa je tylko mięso zwierząt uznanych w Biblii za czyste1. Jeszcze pół wieku temu traktowanie wieprzowiny, koniny, mięsa zająca, królika czy owoców morza (tzw. pokarmy nieczyste) za toksyczne dla człowieka wydawało się absurdem, a biblijny podział zwierząt uchodził za przepis ceremonialny. Dopiero niedawno nauka przyznała, że mięso zwierząt nieczystych niesie zagrożenie zdrowotne. Za nieczyste Biblia uznaje zwierzęta mięsożerne (kaniwory) oraz wszystkożerne (omniwory, np. świnia). Do konsumpcji zostały dopuszczone zwierzęta roślinożerne (herbiwory), jednak i tu znalazły się wyjątki. Rozwój badań...

czytaj więcej